![]() |
![]() | |
Waszyngton Tego tygodnia w Waszyngtonie nast�pi� zast�j w dzia�aniach partyzantki miejskiej. Helikopter m�g� wi�c wyl�dowa� na po�udniowym trawniku Bia�ego Domu nie napotkawszy ani ognia snajper�w, ani rakiet termolokacyjnych, ani nawet gradu kamieni. Doktor Dieter von Knefhausen spojrza� podejrzliwie na grupk� znu�onych pikieciarzy, stoj�cych w dozwolonej pi��dziesi�ciojardowej odleg�o�ci od ogrodzenia. Nie wygl�dali bojowo, mogli to by� ludzie z Wyzwolenia Pederast�w albo, kt� to mo�e wiedzie�, Zwolennik�w Naturalnych Pokarm�w czy Jedynego Podatku. W ka�dym razie nie lecia�y z ich strony kamienie, w chwili l�dowania helikoptera rozleg�o si� tylko par� odosobnionych gwizd�w. Knefhausen uk�oni� si� szyderczo, wyskoczy� zwinnie i odsun�� si� od helikoptera, kt�ry w tym samym momencie poderwa� si� do g�ry. Doktor nie zada� sobie trudu, by biec do Bia�ego Domu. Poszed� spacerowym krokiem. W przeciwie�stwie do pilota helikoptera nie ba� si� tych prostych ludzi. A tak�e nie zale�a�o mu szczeg�lnie na punktualnym stawieniu si� przed Prezydentem. Rewiduj�cy go adiutant nie u�miecha� si�. S�u�bowy prowadz�cy go na Taras Zachodni nie zasalutowa�. Nikt nie pom�g� mu nie�� ci�kiej teki z prze�roczami i papierami. Helikopter kilkakrotnie okr��y� Bia�y Dom, by nabra� wysoko�ci, nim pilot odwa�y si� polecie� nad rozpostartym w dole miastem. Schylaj�c g�ow� przed podmuchem wirnika doktor pomy�la�, �e natychmiast mo�na si� zorientowa�, gdy popad�o si� w nie�ask�. Dawniej by�o zupe�nie inaczej - na tym ganku sta� przed dziennikarzami i fotoreporterami �wiatowej prasy, by opowiedzie� im o Planie Alfa-Alef. Swoje zdj�cie z prezydentem ujrza� na pierwszych stronach wszystkich gazet, ogl�da� siebie w dziennikach telewizyjnych, m�wi�cego o Nowej Ziemi, odleg�ej o cztery lata �wietlne planecie, nadaj�cej si� w ca�o�ci do kolonizacji przez Ameryk�. Pami�ta� start z Cape w obecno�ci p�tora miliona zaproszonych z ca�ego �wiata go�ci, zagranicznych m��w stanu, gryz�cych palce z zazdro�ci naukowc�w i ameryka�skich przyw�dc�w, promieniej�cych z dumy. S�u�bowi salutowali wtedy starannie. Honoraria za jego odczyty si�ga�y niebotycznych wy�yn. By�a nawet mowa, by kandydowa� na wiceprezydenta w nast�pnych wyborach - i mog�oby si� to zdarzy�, gdyby wybory odby�y si� w�a�nie wtedy i gdyby na przeszkodzie nie sta�o to, �e urodzi� si� w innym kraju. Teraz wszystko si� zmieni�o. Na g�r� zawieziono go wind� towarow�. Jakim sposobem dowiedziano si�, �e jest w tarapatach? Czy sz�o tylko o te historie gazetowe, czy mo�e by� przeciek? Wartownik z piechoty morskiej stukn�� jeden raz w drzwi sali zebra� ministr�w, kt�re otworzy�y si� od �rodka. Knefhausen wszed�. �adnego "Wejd�, Dieter, m�j ch�opcze, klapnij sobie". Wiceprezydent nie podskoczy�, bo go chwyci� za r�k� i poklepa� po plecach. Powita�o go trzydzie�ci zwr�conych ku niemu w milczeniu twarzy, jedne potne rezerwy, inne wprost wrogo�ci. Obecny by� ca�y gabinet ministr�w wraz z p�tuzinem szef�w departament�w i sztabem osobistym prezydenta, za� najbardziej wroga ze zgromadzonych przy wielkim owalnym stole twarz nale�a�a do samego prezydenta. Knefhausen sk�oni� si�. Atawistyczna t�sknota za dowcipami na poziomie ucznia szko�y junkierskiej sprawi�a, �e pomy�la�, by strzeli� obcasami i poprawi� monokl w oku. Ale nie mia� monokla i nie ulega� tego rodzaju impulsom. Po prostu stan�� przy ko�cu sto�u i gdy prezydent kiwn�� g�ow�, powiedzia�: - Dzie� dobry, panowie i panie. Przypuszczam, �e chcecie si� ze mn� zobaczy� w zwi�zku z g�upimi k�amstwami, jakie Rosjanie rozpowszechniaj� na temat planu Alfa-Alef. Szuruburuszuru - zamamrotali mi�dzy sob�. Prezydent odpowiedzia� wysokim tenorem: - Wi�c s�dzi pan, �e to tylko k�amstwa? - K�amstwa albo pomy�ki, Panie Prezydencie, co za r�nica? My mamy s�uszno��, a oni nie i to wszystko. Szuruburuszuru. Sekretarz Stanu spojrza� pytaj�co na Prezydenta, kt�ry skin�� g�ow� i zapyta�: - Doktorze Knefhausen, przez d�ugi czas by�em cz�onkiem pa�skiego zespo�u i nie chc� sprzeciwia� si� �adnemu o�wiadczeniu, kt�re zechce pan z�o�y�, ale czy naprawd� jest pan tak pewien swego? Ze strony Rosjan nadesz�y bardzo przekonuj�ce dane cyfrowe. - S� fa�szywe, panie ministrze. - No dobrze, Doktorze: Ja jestem sk�onny polega� na pa�skim s�owie, ale inni nie. Nie dziwacy i nie malkontenci, Doktorze Knefhausen, ale dobrzy, przyzwoici ludzie. Czy takim jak oni mo�e pan przedstawi� dowody? - Pan pozwoli, Panie Prezydencie? Prezydent zn�w skin�� g�ow�, Knefhausen otworzy� zamek swej teki i wyj�� paczuszk� prze�roczy. Wr�czy� j� majorowi piechoty morskiej, kt�ry spojrza� na Prezydenta w oczekiwaniu zgody, a nast�pnie zrobi� to; co mu poleci� Knefhausen. �wiat�a w sali zgas�y i po chwili manipulowania na ekranie nad g�ow� Knefhausena ukaza� si� pierwszy obraz. Widnia�a na nim olbrzymia procesja metalowych s�up�w w kszta�cie litery "Y", ci�gn�ca si� w dal na tle niego�cinnego, jakby przysypanego py�em krajobrazu. - To zdj�cie ukazuje radioteleskop na Odwrotnej Stronie Ksi�yca - powiedzia�. - Z Ziemi nie wida� go nigdy, poniewa� ta cz�� powierzchni Ksi�yca jest od nas stale odwr�cona i w�a�nie z tego powodu wybrali�my j� jako miejsce dla naszego teleskopu. Nie ma tam �adnych zak��ce� elektrycznych. Instrument sk�ada si� z 33 milion�w oddzielnych dipoli, ustawionych z dok�adno�ci� milionowych cz�ci milimetra. Jest to ko�o o �rednicy osiemnastu mil, ale dzi�ki dok�adno�ci celowania jego zdolno�� rozdzielcza jest efektywnie r�wna rozdzielno�ci teleskopu o �rednicy oko�o dwudziestu sze�ciu mil. Nast�pny obraz, prosz�. Pstryk. Zdj�cie pot�nego radioteleskopu umkn�o w bok. Zast�pi� je obraz drugiej, podobnej, ale wyra�nie mniejszej i ubo�szej konstrukcji. - A to jest instrument rosyjski, panowie. I panie. Ma �rednic� w przybli�eniu r�wn� jednej czwartej naszego. Ma mniej ni� jedn� dziesi�t� element�w i nasze raporty... - s� tajne, ale podano mi, �e zebranie jest uprawnione do zapoznawania si� z takimi informacjami? Tak - nasze raporty podaj�, �e jego dok�adno�� celowania jest na poziomie bardzo prymitywnym. Mo�na nawet powiedzie�, �e okropnym. R�nica mi�dzy obiema instalacjami pod wzgl�dem pojemno�ci informacyjnej wynosi mniej wi�cej jeden do stu, na nasz� korzy��. �wiat�o, prosz�. - Oznacza to - ci�gn�� dalej �agodnym g�osem, u�miechaj�c si� do ka�dej kolejno osoby przy stole - �e je�li Rosjanie m�wi� "nie", a my "tak", mo�na si� za�o�y�, �e jest "tak". Naszemu radioteleskopowi mo�na wierzy�. Ich nie. Zebrani poruszyli si� niespokojnie na krzes�ach. R�wnie mocno chcieli uwierzy� Knefhausenowi, jak on ich przekona�. Ale nie mieli pewno�ci. Deputowany Belden, przewodnicz�cy Komisji Bud�etowej przem�wi� w imieniu wszystkich. - Nikt nie w�tpi w jako�� pa�skiego instrumentu. Szczeg�lnie - doda� - �e jeszcze odczuwamy siniaki, kt�re si� nam dosta�y, gdy przysz�o do p�acenia za� rachunk�w. Ale o�wiadczenie Rosjan jest kategoryczne. M�wi, �e Alfa Centaura nie mo�e mie� planety o �rednicy wi�kszej, ni� tysi�c mil ani le��cej na orbicie bli�szej, ni� p� miliona mil od gwiazdy. Mam tu odbitk� komunikatu: podaje, �e s� w posiadaniu o�wiadczenia, podpisanego przez dwudziestu dw�ch akademik�w, kt�re stwierdza, �e ich sprz�t nie m�g�by nie zauwa�y� cia�a niebieskiego wi�kszego lub le��cego bli�ej ni� poda�em, ani te� �adnego cia�a jakiegokolwiek, rodzaju, do�� du�ego, by umo�liwi� astronautom l�dowanie. Czy to o�wiadczenie jest panu znane? - Tak, oczywi�cie, czyta�em je... - Wi�c wie pan, �e stwierdza ono zdecydowanie, i� planeta, kt�r� pan nazywa "Alf�-Alef nie istnieje. - Tak. - Ponadto o�wiadczenie z�o�one przez autorytety naukowe z Obserwatorium Paryskiego oraz Centrum Astrofizycznego UNESCO w Trie�cie oraz Kr�lewskiego Astronoma Anglii zgodnie stwierdzaj�, �e sprawdzili oni i potwierdzaj� podane przez Rosjan liczby. Knefhausen weso�o kiwn�� g�ow�. - Tak jest istotnie, panie deputowany. Potwierdzaj� oni, �e je�li dane obserwacyjne s� zgodne z rzeczywisto�ci�, w�wczas wynikaj� z nich wnioski, wyci�gni�te na podstawie danych radzieckiej instalacji na odwrotnej stronie Ksi�yca. Nie kwestionuj� ich arytmetyki. Stwierdzam tylko, �e obserwacji dokonano za pomoc� instrument�w nie odpowiadaj�cych wymaganiom i w ten spos�b radzieccy astronomowie wyci�gn�li fa�szywy wniosek. Ale nie zamierzam wykorzystywa� waszej cierpliwo�ci dla wys�uchiwania niczym nie popartych stwierdze� - doda� po�piesznie, widz�c, �e deputowany Belden otwiera usta, by ponownie zabra� g�os..- To, co twierdz� Rosjanie, jest czyst� teori�. Przeciwstawiam temu nie tylko lepsz� teori�, ale tak�e obiektywne fakty. Wiem, �e Alfa-Alef istnieje, poniewa� j� widzia�em! �wiat�o, majorze! I prosz� o nast�pne prze�rocze. Ekran rozja�ni� si�, ukazuj�c ol�niewaj�co bia�� p�aszczyzn�, usian� kurzem czarnych punkcik�w. Najwi�kszy znajdowa� si� dok�adnie po�rodku obrazu, wraz z tuzinem nieco mniejszych, rozrzuconych wok� niego. Knefhausen uj�� latark� wskaz�wkow� i skierowa� grot strza�ki �wietlnej na punkt w centrum. - Jest to negatyw fotograficzny - powiedzia� - co oznacza, �e ukazuje czer� tam, gdzie w rzeczywisto�ci jest biel i odwrotnie. To s� cia�a niebieskie. Zdj�cie wykonano czterna�cie miesi�cy temu w pobli�u orbity Jowisza z naszego sztucznego satelity "Briareus Dwana�cie" lec�cego ku Neptunowi. Obiekt centralny to Alfa Centaura. Zosta�a sfotografowana za pomoc� specjalnego przyrz�du elektronicznego, kt�ry odfiltrowuje wi�kszo�� �wiat�a samej gwiazdy i jest nieco podobny do koronogramu, u�ywanego przy fotografowaniu protuberancji naszego S�o�ca. Mieli�my nadziej�, �e w ten spos�b uda si� nam rzeczywi�cie sfotografowa� planet� Alfa-Alef. I uda�o si�, jak zobaczycie. Grot strza�ki �wietlnej zbli�y� si� do punkciku, le��cego tu� obok gwiazdy centralnej. - To, panowie i panie, jest Alfa-Alef. Znajduje si� dok�adnie w punkcie, przewidzianym na podstawie danych z radioteleskopu. Od strony sto�u dobieg� szum. W ciemno�ci zdawa� si� by� g�o�niejszy, ni� poprzednio. Sekretarz Stanu krzykn�� g�o�no: - Panie Prezydencie! Czy nie mo�emy opublikowa� tej fotografii? - Opublikujemy j� natychmiast po tym spotkaniu odpar� Prezydent. Szuruburu. G�os zabra� przewodnicz�cy komisji parlamentarnej - Panie Prezydencie, jestem pewien; �e gdy pan m�wi, i� to jest planeta, jakiej nam potrzeba, to jest to ta planeta. Ale inni, za granic�, mog� w�tpi�, bo te wszystkie punkciki naprawd� wygl�daj� mi jednakowo. Zastanawiam si�, czy Knefhausen mo�e zaspokoi� ciekawo�� laika. S k � d wiadomo, �e to jest Alfa-Alef? - Prosz� prze�rocze Numer Cztery - a Numer Trzy prosz� zachowa� w ramce. Ukaza� si� obraz pozornie identyczny, z drobn� tylko r�nic�. - Panowie, prosz� zauwa�y�, �e jedno cia�o, to tutaj, znajduje si� w innym miejscu. Poruszy�o si�. Gwiazdy nie wykazuj� dostrzegalnego ruchu, rzecz oczywista. Poruszy�o si� dlatego, �e to zdj�cie "Briareus Dwana�cie" wykona� w osiem miesi�cy p�niej, wracaj�c z oblotu Neptuna, a w tym czasie planeta Alfa-Alef przemie�ci�a si� na swej orbicie. To nie teoria, to dow�d. Chce doda�, �e oryginalne ta�my, z kt�rych zrobiono te odbitki, s� z�o�one w obserwatorium Goldstone, nie ma wiec mowy o jakich� manipulacjach. Szuruburu, ale na wy�szym tonie i z podnieceniem. Zadowolony Knefhausen postawi� kropk� nad "i". - A wi�c, majorze, je�li zechce pan powr�ci� do prze�rocza Numer Trzy, tak... A teraz przeskakiwa� tam i z powrotem mi�dzy Trzecim i Czwartym, tak szybko, jak pan potrafi... Dzi�kuj� Czarny punkcik zwany Alfa-Alef skaka� jak pi�eczka pingpongowa, podczas gdy wszystkie inne punkty, oznaczaj�ce gwiazdy sta�e, pozosta�y nieruchome. - To prosz� pa�stwa, nazywamy metod� por�wnywania migowego. Zwracam uwag�, �e je�li to, na co patrzycie nie jest planet�, to jest to, z przeproszeniem Pana Prezydenta, najbardziej zwariowana z cholernych gwiazd, jakie kiedykolwiek ogl�dali�my. I do tego znajduje si� dok�adnie w odleg�o�ci i dok�adnie na orbicie, kt�re obliczyli�my, opieraj�c si� na danych radioteleskopu. Czy s� jeszcze pytania? - Nie, sir! - To wspania�e, Kneffie! - Jasne jak krowi ty�ek dla zarodowego byka. - My�l�, �e to ko�czy spraw�. G�os Prezydenta by� najg�o�niejszy ze wszystkich. - S�dz�, �e mo�na zapali� �wiat�o, majorze Menton - powiedzia�. - Doktorze Knefhausen, dzi�kuj� panu. B�d� wdzi�czny, je�li pozostanie pan w pobli�u przez par� chwil, by spotka� si� z Murrayem i ze mn� w gabinecie i przejrze� tekst naszego o�wiadczenia. Kiwn�� na po�egnanie lekko g�ow� w stron� swego g��wnego doradcy naukowego, po czym, widz�c uszcz�liwione twarze cz�onk�w rz�du, mia� tyle przytomno�ci umys�u, by u�miechn�� si� z zadowoleniem. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Konstytucja - dwa Dziennik pok�adowy Sheffielda Jackmana. Statek Kosmiczny "Konstytucja". Dzie� 95. Wed�ug Letskiego podr�ujemy w tej chwili z pr�dko�ci� niemal 30 000 mil na sekund�. Nap�d atomowy dzia�a sprawnie i g�adko. Krzywe paliwa, mocy i regeneracji powietrza �ci�le trzymaj� si� optymalnych. �adnych k�opot�w ze statkiem czy w og�le z czymkolwiek. Efekty relatywistyczne ujawniaj� si� zgodnie z przewidywaniami. Badania spektralne Jima Barstowa dowodz�, �e gwiazdy przed nami wykazuj� przesuni�cia w kierunku fioletu, za� S�o�ce i reszta gwiazd za nami w stron� czerwieni. Ale bez spektroskopu niewiele z tego wida�. Mo�e Beta Cyrkla wygl�da troch� dziwnie. S�o�ce nadal jest bardzo jasne - Jim okre�li� par� godzin temu jego wielko�� na minus sze��. Nigdy jednak nie by�em w takiej sytuacji, nie wiem wi�c, czy jest ja�niejsze czy nie. Na pewno nie ma odcienia z�oto��tego, kojarz�cego si� z typem gwiazdowym G0, ale nie ma go r�wnie� Alfa Centaura - przed nami i naprawd� nie widz� mi�dzy nimi r�nicy. Wynika to st�d, jak my�l�, �e obie gwiazdy s� bardzo jasne, chocia� spektroskop, jak m�wi�em, wykazuje r�nice. Na zmian� obserwowali�my kierunek rufy. Co, jak s�dz�, by�o ca�kiem naturalne. Ci�gle jeszcze przez teleskop mo�emy dostrzec Ziemi�, a nawet, przy szcz�liwym zbiegu okoliczno�ci, Ksi�yc. Wczoraj Ski o ma�y w�os dosta�by po oku pe�nym blaskiem S�o�ca, poniewa� ich odleg�o�� optyczna wynosi obecnie oko�o dwunastu sekund k�towych. Za par� dni b�d� zbyt blisko siebie, by je odr�ni�. Co tam jeszcze? Dobrze si� bawimy programem rozrywkowym. Ann wskoczy�a w arytmetyk� dw�jkow� jak kaczka do wody. Pogr��y�a si� w co�, co, jak s�dz�, nale�y do jakiego� gatunku statystyki eksperymentalnej (nie wsadzamy nosa w to, co robi� inni, zanim nie s� gotowi o tym m�wi�) i - co� podobnego! - za��da�a, aby�my jej dostarczyli monet do rzucania. No i oczywi�cie okaza�o si�, �e �adne z nas nie zabra�o pieni�dzy) Dw�ch z nas, jednak co� mia�o. Ski mia� rosyjskiego srebrnego rubla, kt�rego dosta� na szcz�cie od ciotecznego dziada, a ja w kieszeni znalaz�em zapomniany �eton komunikacji miejskiej w Filadelfii. Ann odrzuci�a m�j �eton jako zbyt lekki, by na nim polega�, ale sp�dza obecnie szcz�liwe godziny rzucaj�c rublem "orze� czy reszka" i zapisuj�c wyniki jako serie sze�ciopozycyjnych liczb w systemie dw�jkowym, z "1" dla reszki i "0" dla or�a. Gdy j� pytam, co robi, odpowiada: "za pomoc� rzeczy �atwych i prostych pojmujemy prawa ca�ego �wiata". A gdy m�w�e, �e to bardzo �adnie, ale co zamierza poj�� rzucaj�c monet�, odpowiada: "Gdy prawa ca�ego �wiata zostan� poj�te, nast�puje doskona�o��". Dlatego, jak ju� m�wi�em, nie wtr�camy si� do siebie nawzajem. Kneffie by�by dumny z siebie, gdyby m�g� zobaczy�, jak bardzo jeste�my zaj�ci. �adnemu z nas nie uda�o si� rozwi�za� Ostatniego Teorematu Fermata ani czego� takiego, ale to przecie� nie o to chodzi. Gdyby�my umieli r o z w i � z a � problemy, co by nam zosta�o do zabawy? Program rozrywkowy dzia�a dok�adnie tak, jak by�o zamierzone. W tym d�ugim i nieuchronnie raczej nudnym rejsie trzyma nas w stanie czujno�ci umys�owej. Stosunki mi�dzyludzkie? Fajnie, ch�opy, fajnie. Znacznie lepsze, ni� si� spodziewali�my, siedz�c na szkoleniach na temat higieny psychicznej, wtedy, w Kierownictwie Wyprawy. Dziewczyny za�ywaj� pasiaste pigu�ki codziennie a� do trzeciego dnia przed periodem, nast�pnie zielone przez cztery dni, po czym odstawiaj� wszelkie pigu�ki na dni cztery i na koniec z powrotem do pasiastych. Pocz�tkowo by�o troch� dowcip�w na ten temat, ale obecnie nale�y to do zwyk�ego rozk�adu zaj��, jak mycie z�b�w. My, m�czy�ni, za�ywamy nasze czerwone pigu�ki (Ski ochrzci� je "�wiat�ami stopu") do chwili, gdy nasze dziewczyny m�wi� nam, by przesta� (oczywi�cie rozumiecie, �e ka�da dziewczyna m�wi to osobno swemu m�owi), nast�pnie za�ywamy Niebieskiego Diab�a (tak nazywamy antidotum) i zaczyna si� piekielna zabawa do chwili, gdy dziewczyna zn�w wraca do pasiak�w. A wiecie, nikt z nas nie przypuszcza�, �e to si� uda. Ale dzia�a doskonale. Nawet nie pomy�l� o seksie, zanim Flo nie poca�uje mnie w ucho i nie powie, �e jest gotowa, przepraszam za wyra�enie, zacz�� ruj�. A wtedy... ho-ho! Tak jest ze wszystkimi. Pok�j rufowy z pi�knymi szerokimi kojami nazywamy Hotelem Nowo�e�c�w. Nale�y do tego, kto go potrzebuje i nie zdarzy�o si� jeszcze, by obie koje naraz by�y w u�yciu. Reszt� czasu sypiamy tam, gdzie komu wygodnie i nikt si� tym nie czuje skr�powany. Wybaczcie, �e omawiam sprawy intymne, ale m�wili�cie mi, �e chcecie wiedzie� wszystko, a poza tym niewiele jest od opowiedzenia. Wszystkie zespo�y w stanie optymalnym. Sprawdzamy je w k�ko, ale �aden nie sprawi� nam k�opotu, ani nawet nil mia� takiej miny, jakby chcia� zrobi� k�opot w przysz�o�ci. A na zewn�trz nie ma absolutnie nic, co warto by ogl�da�, poza gwiazdami. Do tej chwili napatrzyli�my si� na nie tyle, ile kto chcia�. Strumie� plazmowy brz�czy sobie spokojnie przy naszym przyspieszeniu 0,75 G. Przestali�my go ju� s�ysze�. I nawet przyzwyczaili�my si� do systemu obiegu zamkni�tego: Nikt z nas tak naprawd� nie spodziewa� si�, �e pogodzimy si� ze ss�cym klozetem, nie m�wi�c ju� o tym, co si� dzieje z zawarto�ci�. Ale okaza�o si�, �e by�o to tylko troch� irytuj�ce i tylko przez pierwsze dni. Teraz ju� w porz�dku. Produkt idzie do zbiornik�w z glonami, ka� i mocz razem. Szlam glonowy przechodzi na grz�dki hydroponiczne, ale w�wczas jest to ju� tylko zielonkawobr�zowa masa ro�linna podobna do tej, jak� m�j ojciec uzyskiwa� z kompostowania. Wszystko to jest oczywi�cie sterowane p�automatycznie, wi�c nasz pierwszy kontakt z systemem odbywa si� w kuchni. �ywno�� pojawia si� tam w postaci �adnych czerwonych pomidor�w, po�ywnego pilawu z ry�em i tym podobnych. Troch� nam brak bia�ka zwierz�cego; zapas mro�onek musi wystarczy� na d�ugo, wi�c ka�dy hamburger to uczta i mamy je tylko raz na tydzie�. Woda, kt�r� pijemy, pochodzi w rzeczywisto�ci z powietrza, skraplana przez osuszacze do zbiornik�w rezerwowych, sk�d pobieramy j� do picia. Jest przyjemnie napowietrzona, sch�odzona i ma doskona�y smak. Oczywi�cie do powietrza dostaje si� przez wypocenie z naszych por�w albo przez transpiracj� ro�lin (kt�re s� nawadniane wprost przez przerobiony produkt zbiornik�w regeneracyjnych) i wiemy wszyscy, nawet o tym nie my�l�c, �e ka�da jej moleku�a przesz�a do tej pory czterdzie�ci razy przez nasze nerki. Ale nie bezpo�rednio. I o to chodzi. To, co pijemy to przezroczysta, s�odka rosa. A je�li kiedy� by�a czymkolwiek innym, to czy nie mo�na powiedzie� tego samego o zawarto�ci jeziora Erie? Dobra. My�l�, �e wystarczy. Chyba ju� macie og�lny obraz: jeste�my zadowoleni i wszyscy dzi�kujemy wam za zafundowanie nam tej przyjemnej wycieczki! | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Waszyngton Oczekuj�c na spotkanie z Prezydentem doktor Knefhausen raz jeszcze odczyta� komunikat ze statku kosmicznego, chichocz�c weso�o. - " Jeste�my zadowoleni". - "Wtedy... ho-ho". - "Kneffie by�by dumny z siebie" - i rzeczywi�cie Kneffie by�. I dumny z nich, tych cudownych dzieci tam daleko i Takich dzielnych. Takich silnych. By� z nich tak dumny, jakby byli jego w�asnymi synami i c�rkami, ca�a �semka. Wszyscy wiedzieli, �e Plan Alfa-Alef by� dzieckiem Knefhausena, ale on stara� si� ukrywa� przed �wiatem, �e we w�asnych my�lach ojcostwo rozci�gn�� te� na za�og�. By�a �mietank� �wiata, a on umie�ci� ich tam, gdzie si� znajdowali. Podni�s� g�ow�, przys�uchuj�c si� odleg�ym okrzykom zza ogrodzenia, gdzie dzi� t�um obrzydliwym pokazem swej przemocy stara� si� n�ka� tych, dzi�ki kt�rym toczy� si� �wiat. Jakie� lumpy si� tam zgromadzi�y, d�ugow�ose i niemoralne. Niebiosa nale�a�y tylko do anio��w i w�a�nie Dieter von Knefhausen by� tym, kt�ry wybra� anio�y. By� tym, kt�ry ustanowi� tryb post�powania selekcyjnego (a je�li zrobi� przy tym pac� rzeczy, o kt�rych lepiej nie wspomina�, to co z tego?). By� tym, kt�ry u�o�y� i zastosowa� bardzo wa�ny plan rekreacyjny, a ponad wszystko tym, kt�ry wymy�li� ca�y projekt i przekona� Prezydenta do jego realizacji. Elementy konstrukcji planu by�y niczym, liczy�y si� tylko pieni�dze. Podstawowe za�o�enia naukowe by�y znane; wi�kszo�� komponent�w na sk�adzie; trzeba by�o tylko woli, by to razem posk�ada�. A wola nie istnia�aby, gdyby nie Knefhausen, kt�ry og�osi� ze swego obserwatorium na Odwrotnej Stronie odkrycie Alfy-Alef (i nada� jej t� nazwo, cho� wszyscy wiedzieli, �e m�g�by j� nazwa� jak mu si� podoba�o, nawet w�asnym nazwiskiem) i toczy� wszelkimi dost�pnymi �rodkami walk� o Plan, a� Prezydent da� si� przekona�. By�a to twarda, zaci�ta walka. Odwa�nie przypomnia� sobie, �e najgorsze jeszcze przed nim. Niewa�ne. Jakikolwiek by�by koszt, zosta�o to dokonane i by�o warte zachodu. Dowodzi�y tego raporty z "Konstytucji". Wszystko toczy�o si� zgodnie z planem i... - Przepraszam, Doktorze Knefhausen. Podni�s� g�owo, gwa�townie przerzucony tu z odleg�o�ci p� roku �wietlnego. - Powiedzia�em, panie Doktorze, �e Prezydent czeka na pana powt�rzy� od�wierny. - Ach - powiedzia� Knefhausen. - Tak, oczywi�cie. By�em pogr��ony w my�lach. - Tak, sir. T�dy, sir. Przeszli obok okna, przez kt�re dolecia� odg�os wrzask�w i b�ysn�� widok zam�tu przed bram�, tablic z has�ami, u�ywanych jako halabardy, bladoniebieskiej chmurki gazu �zawi�cego. - Kr�l Mot�och dzi� dzia�a - zauwa�y� w roztargnieniu Knefhausen. - Nie ma niebezpiecze�stwa, sir. Teraz prosto, sir. Prezydent siedzia� w prywatnym gabinecie, ale ku zdumieniu Knefhausena nie by� sam. Obecny by� jego osobisty sekretarz Murray Amos, co mo�na by�o zrozumie�, jednak w pokoju znajdowa�o si� jeszcze trzech innych ludzi. Knefhausen ich zna�: Sekretarz Stanu, Spiker Izby i na dobitk� Wiceprezydent. Jak dziwnie zapowiada si� to, co mia�o by� poufnym raportem tylko dla Prezydenta - pomy�la� Knefhausen. Ale pr�dko si� opanowa�. - Przepraszam, Panie Prezydencie - powiedzia� weso�o. - Musia�em pana �le zrozumie�. S�dzi�em, �e czeka pan na nasz� ma�� rozm�wk�. - Czekam, Knefhausen - odpowiedzia� Prezydent. Lata d�wigania ci�aru Bia�ego Domu da�y mu si� we znaki i to wida� - pomy�la� krytycznie Knfhausen. Prezydent wygl�da� na bardzo starego i bardzo zm�czonego. - Powiesz tym panom to, co mia�e� powiedzie� mnie. - Ach tak, rozumiem - odrzek� Knefhausen, staraj�c si� ukry� fakt, �e w og�le nic nie rozumia�. Z pewno�ci� Prezydent nie to mia� na my�li, co by�o zawarte w jego s�owach, trzeba wi�c by�o postara� si� wysondowa� jego my�li. - Tak, oczywi�cie. Mam tu co�, Panie Prezydencie. Nowy raport z pok�adu "Konstytucji"! Odebrany przed godzin� w Goldstone via Lunar Orbiter i w�a�nie oddany z deszyfracji. Nasi dzielni astronauci radz� sobie znakomicie, dok�adnie tak, jak planowali�my. Podaj�, �e... - Nie czytaj nam teraz tego - przerwa� szorstko Prezydent. Wys�uchamy najpierw Czego� innego. Chce, aby� przekaza� tu zebranym ca�� histori� Planu Alfa-Alef. - Ca�� histori�, Panie Prezydencie? - trwa� dzielnie przy swoim Knefhausen. - Rozumiem. Chce pan, abym zacz�� od samego pocz�tku, gdy po raz pierwszy zorientowali�my si� w obserwatorium, �e odkryli�my planet�... - Nie, Knefhausen. Nie histori� maskuj�c�. Prawd�. - Panie Prezydencie! - zawo�a� w �miertelnej trwodze Knefhausen. - Musz� panu o�wiadczy�, �e protestuj� przeciw temu przedwczesnemu ujawnianiu najwy�szej wagi... - Prawd�, Knefhausen! - rykn�� Prezydent. Po raz pierwszy Knefhausen us�ysza�, �e ten cz�owiek podnosi g�os. - To nie wyjdzie poza ten pok�j, ale musisz im powiedzie� wszystko. Powiedz im, czemu by�o tak, �e Rosjanie mieli racj�, a my sk�amali�my! Powiedz im, czemu wys�ali�my astronaut�w w samob�jcz� misj�, z rozkazem l�dowania na planecie, o kt�rej wiedzieli�my przez ca�y czas, �e nie istnieje! | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Konstytucja - trzy Dziennik Shefa Jackmana, dzie� 130. Dawno to by�o, prawda? Przepraszam, �e jestem takim n�dznym korespondentem. By�em w samym �rodku meczu szachowego z trzynastu partii z Ew� Barstow - ona gra�a partie Bobby Fischera, a ja w stylu Reshevsky'ego - i Ewa powiedzia�a co�, co naprowadzi�o mnie na my�l o starych Kneffie, a to oczywi�cie przypomnia�o mi, �e jestem wam winien transmisj�. No wi�c jest. Na swoj� obron� mam nie tylko to, �e byli�my zaj�ci czym� innym. Te gadane li�ciki poch�aniaj� mas� energii. Niekt�rzy z nas nie s� pewni, czy s� tego warte. Im jeste�my dalej, tym wi�cej energii musimy na tak� transmisj� zgromadzi�. W tej chwili nie jest jeszcze tak �le, ale c�, mog� wam chyba powiedzie� prawd�, nie? Kneffie wym�g� na nas tak� obietnice. Zawsze m�wcie prawdo, powiedzia�, poniewa� jeste�cie cz�ci� eksperymentu i musimy wiedzie�, co robicie i to w ca�o�ci. No c�, w tym wypadku prawda jest taka, �e troch� nam brakowa�o mocy dyspozycyjnej, poniewa� Jim Barstow potrzebowa� jej mas� do cel�w badawczych. Zapewne zastanawiacie si�, co to za badania, ale my mamy zasad�, �e nie krytykujemy, a nawet nie omawiamy tego, co inni robi�, nim nie s� gotowi, by o tym m�wi�, a on nie jest jeszcze got�w. Przyjmuj� odpowiedzialno�� za wszystko, nie tylko za wydatkowanie energii, ale i za uszkodzenia statku. Lecimy teraz ca�kiem szybko i dla nieuzbrojonego oka gwiazdy w kierunku dziobu i rufy przesun�y si� w stron� fioletu i czerwieni niemal poza granice widzialno�ci. Zabawne, ale nie uda�o nam si� jeszcze zobaczy� Alfy-Alef, nawet z tarcz� zas�aniaj�c� gwiazd�. A teraz, wskutek przesuni�cie ku fioletowi, zapewne jej nie zobaczymy, p�ki nie zwolnimy. Ci�gle jeszcze wida� S�o�ce, ale przypuszczam, �e widzimy to, co na wyj�ciu jest ultrafioletem. Oczywi�cie relatywistyczne przesuni�cie cz�stotliwo�ci oznaczaj�, �e do transmisji potrzebujemy dodatkowej mocy dla ich skompensowania i z tego tak�e powodu, bior�c wszystko pod uwago, nie b�d� pisa� do domu co niedziela mi�dzy �niadaniem i meczem baseballu, tak jak powinienem! Zreszt� wszystko jest w porz�dku. "Stosunki mi�dzyludzkie" nadal wspania�e. Przeprowadzi�em ma�e badanko eksperymentalne, kt�rego nie by�o w programie, ale wszystko jest w porz�dku. Bez problem�w. Wyniki znakomite. Mo�e opuszcz� nieco szczeg��w, ale wynale�li�my spos�b p�j�cia w pewnych sprawach na skr�ty. Och, do diab�a, dam wam trop: Dot Letski jest zdania, �e powinienem wam powiedzie�, by ch�opcy w kierownictwie Wyprawy rozgnietli dwa pasiaki i jednego Niebieskiego Diab�a, zmieszali to z �wierci� �y�eczki czarnego pieprzu i dwoma mililitrami p�ynu ch�odz�cego z aparatury obiegu zamkni�tego. Podawa� w oran�adzie i o rany, co si� dzieje! Po pierwszej dawce Flo za�artowa�a, �e to jest "zap�adniaj�ce", co wed�ug mnie mia�o by� naszym prywatnym �artem, ale spowodowa�o, �e wszyscy p�kli. Dot wymy�li�a to na w�asny u�ytek ju� pac� tygodni temu. Zastanawiali�my si�, jakim sposobem posz�o jej tak szybko z "Wojn� i pokojem", p�ki nie zwierzy�a si� z sekretu. I wtedy wykryli�my co to daje, emocjonalnie i intelektualnie: jak to m�wi� - tw�rczo��, wynikaj�ca z podniecenia. Ann i Ski szybko wyczerpali swe programy rozrywkowe (naprawd� szybko - mia�y wystarczy� na ca�� podr�!), wi�c wymienili mikrofisze z uzasadnieniem, �e ka�de jest zainteresowane pewnym aspektem przyczynowo�ci i chce si� przekona�, co druga strona ma do zaofiarowania. Teraz Ann pogr��y�a si� po uszy w takich facetach jak Kant i Carnap, a Ski jest niepocieszony, �e w ogr�dku hydroponicznym nie ma Achilles millefolium. M�wi, �e potrzebuje jej �odyg do swych bada�. Radzi sobie zast�pczo podrzucaj�c rubla, by uzyska� heksagramy; prawd� m�wi�c wszyscy po�yczamy go od czasu do czasu, ale to nie jest w�a�ciwy spos�b. S�owo daj�, on ma racj�. Trzeba by�o troch� pomy�le� o innych naszych potrzebach, nie tylko seksie i teorii liczb. Nie mo�emy nawet u�y� ko�ci od kotlet�w z odpadk�w kuchennych, bo nie ma �adnych takich odpadk�w. Rozumiem, �e nie mogli�cie my�le� o wszystkim, ale jednak... Tak czy inaczej improwizujemy jak umiemy i w wi�kszo�ci wypadk�w zadowalaj�co. Co tam jeszcze? Czy przes�a�em wam dow�d Jima Barstowa na koniunkcj� Goldbacha? Okaza� si� bardzo prosty od chwili, gdy Jim wymy�li� wielowarstwow� analiz� parzysto�ci. Ale przewa�nie ju� nie zawracamy sobie g�owy takimi g�upstwami. Znudzi�a nam si� teoria liczb po tym, jak rozpracowali�my wszystko, co jest w niej zabawnego i jedyn� rzecz�, nad kt�r� wszyscy pracujemy (nie licz�c prywatnych zainteresowa�) s� funkcje zdaniowe. Nie robimy tego systematycznie, a tylko w czasie wolnym od innych zaj��, ale wszyscy jeste�my przekonani, �e gramatyka uniwersalna jest zupe�nie mo�liwa do skonstruowania i dostatecznie �atwa, by sprawdzi�, do czego prowadzi. Flo zdzia�a�a najwi�cej z nas. Prosi�a mnie, by wam wspomnie�, �e Boole, Venn i wszyscy pozostali staruszkowie byli na b��dnym tropie, ale ona s�dzi, �e co� jest w pomy�le Leibnitza o "calculus ratiocinator". Jest sugestia u J.W. Swansona, kt�ra si� jej podoba dla multipleksowania j�zyk�w. (Jim wyszed� z tego, gdy opracowywa� sw� analiz� parzysto�ci). Pomys� polega na opracowaniu j�zyka o podw�jnym znaczeniu. Jedna seria znacze� jest przekazywana, powiedzmy, za pomoc� fonem�w - to znaczy kszta�t�w samych s��w. Drug� przekazuje tonacja. To tak, jakby przekaz wy�piewa�, z po�ow� jego zawarto�ci komunikowan� s�owami, a drug� tonami. Jak w muzyce rockowej. Obie serie znacze� odbiera si� r�wnocze�nie. Flo pracuje teraz nad trzecim, czwartym i n-tym wymiarem po to, by m�c przekazywa� r�wnocze�nie wiele rodzaj�w znacze�, ale jak dot�d nie jest to p�odne w nast�pstwa (z wyj�tkiem u�ywania stosunku p�ciowego jako jednego z medi�w komunikacyjnych). Wi�kszo�� naszych zmys��w ma zbyt ograniczony zakres na to, by mog�y wiele przekaza�. Aha, najlepiej jak tylko umiemy sprawdzili�my wszystkie istniej�ce "sztuczne j�zyki" - na przyk�ad zahiponotyzowali�my Willa Becklunda dla ca�kowitego wywo�ania z pami�ci esperanto, kt�rego si� uczy� jako ch�opiec. Ale wszystkie okaza�y si� �lepymi uliczkami. Nie maj� nawet takiej pojemno�ci przesy�owej, jak standardowy francuski czy angielski. Za��czam wydruki informacji medycznej. Wszyscy jeste�my zdrowi. Dla pewno�ci zbada�a nas Ewa Barstow. Ann i Ski mieli male�kie ubytki w kilku z�bach trzonowych, wi�c je zaplombowa�a, raczej dla praktyki ni� z potrzeby. Nie m�wi� o praktyce plombowania; chcia�a spr�bowa� akupunktury zamiast znieczulenia prokain�. Podzia�a�a znakomicie. Wszyscy tak si� czujemy, jakby�my pisali do tatusia i mamusi z obozu na wczasach, wi�c chcieli�my przes�a� wam pr�bki naszych rob�tek r�cznych. K�opot z tym, �e jest ich tak du�o. Ka�dy ma co�, ca osobi�cie szczeg�lnie lubi, na przyk�ad Barstow rozwi�zania wi�kszo�ci problem�w matematycznych, a ja moj� multimedialn� adaptacj� "Sur le pont d'Avignon". Trudno zdecydowa�, co przes�a� przy tak ograniczonych zasobach energii, a nie chcieliby�my jej marnowa� na wysy�anie odpadk�w. Ostatecznie zdecydowali�my w g�osowaniu, �e najlepszym naszym produktem jest wierszowana wersja "Wojny i pokoju". Dosy� to d�ugie. Mam nadziej�, �e moc przesy�owa wytrzyma. Przeka�� z tego tyle, ile si� tylko da... | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Waszyngton W Waszyngtonie by�a ju� pe�nia wiosny. Wzd�u� Potomaku zacz�y si� rozwija� p�czki kwitn�cej wi�ni, a Park Rock Creek pe�en by� jasnej zieleni m�odych listk�w. Nawet przez szum rotoru helikoptera Knefhausen s�ysza� od czasu do czasu grzechot r�cznej broni z okolic Georgetown, a butelki zapalaj�ce i gaz �zawi�cy zasnuwa�y niebo dymem i oparami wok� kompleksu dom�w mieszkalnych Water Gate. Nigdy si� to nie sko�czy - pomy�la� rozdra�niony Knethausen. Jaki sens mia�y pr�by ratowania takich ludzi? To go rozprasza�o. Zauwa�y�, �e ma uwaga rozstrzelon� w trzech kierunkach: pokiereszowanego zielonego krajobrazu pod nim, samolot�w z miotaczami ognia, kr���cymi jako eskorta wok� jego helikoptera oraz trzymanych na kolanach dokument�w. Wszystko to go irytowa�o. Nie m�g� si� skupi� na niczym z osobna. A najmniej podoba� mu si� meldunek z "Konstytucji . Musia� za��da� pomocy ekspert�w dla przet�umaczenia wszystkiego, co zawiera�. A jeszcze mniej spodoba�y mu si� wyniki, Co tu posz�o nie tak? To by�y jego dzieci, wybrane z tysi�cy. W �adnym z nich nie by�o na przyk�ad ani �ladu sk�onno�ci do hippisowstwa, w ka�dym razie po przekroczeniu dwudziestki a u Ann Becklund i Florence Jackman nawet w�wczas. Jak oni si� wdali w te g�upstwa z ksi�gi "I Ching" i idiotyzm z Achlilea millefolium, bardziej znan� jako krwawnik pospolity ? Co za "eksperymenty"? Kto zacz�� z obrzydliwie antynaukow� akupunktur�? Jak �mieli naruszy� zaprogramowany bud�et energetyczny dla "cel�w badawczych"? I co to by�y za cele? A ponad wszystko, to co za "uszkodzenie statku"? Nabazgra� w notesie: Natychmiast przerwa� te nonsensy. Odnosz� wra�enie, �e zachowujecie si� jak nieodpowiedzialne dzieci. Zdradzacie idea�y naszego programu. Knethausen Przebieg�szy kr�tk� odleg�o�� mi�dzy l�dowiskiem helikopter�w i strze�onym wej�ciem do Bia�ego Domu, odda� tam kartka go�ciowi z O�rodka ��czno�ci do natychmiastowego zaszyfrowania i nadania na "Konstytucj�" z Goldstone via Lunar Orbiter 1 oaza na Odwrotnej Stronie. Trzeba ich tylko upomnie�, t�umaczy� Sobie, a uspokoj� si�. Ale przegl�daj�c si� w lustrze, przyg�adzaj�c w�osy i uk�adaj�c ko�cem palca w�sy, a tak�e potem, staj�c przed g��wnym sekretarzem Prezydenta, by� ci�gle zaniepokojony. Tym razem skierowali si� w d�, nie w g�r�. Knefhausen szed� w stron� podziemnej sali, kt�ra niegdy� mie�ci�a kolejno basen k�pielowy Franklina Roosevelta, pok�j prasowy Bia�ego Domu, studio telewizyjne dla nagrywania migawek Prezydenta z kongresmanami i senatorami dla wyborc�w z ich stron, a teraz by� pot�nie opancerzonym bunkrem, w kt�rym ka�dy, kogo by zasta� w Bia�ym Domu atak z zewn�trz, m�g� trzyma� si� przez kilka tygodni, co wystarczy Czwartej Pancernej na przybycie z jej bazy w Marylandzie i odbicie terytorium. Nie by�o to pomieszczenie wygodne, ale by�o bezpieczne. Poza tym, dzi�ki opancerzeniu przeciw atakowi, by�o bardziej d�wi�koszczelne, szpiegoszczelne i przeciekoszczelne ni� jakiekolwiek na �wiecie, Knefhausena wpuszczono i posadzono. Prezydent i para innych os�b by�o pogr��onych w rozmowie szeptem na jednym ko�cu sali, za� para tuzin�w innych wyci�ga�o szyje, by popatrze� na Kenfhausena. Po chwili Prezydent podni�s� g�ow�. - W porz�dku - powiedzia�. Napi� si� wody z kryszta�owej szklanki. Twarz mia� znu�on� i pooran� zmarszczkami; malowa�o si� na niej rozczarowanie sposobem, w jaki spe�ni�y si� ch�opi�ce marzenia: prezydentura nie wygl�da�a w rzeczywisto�ci tak, jak j� widzia� z Muncie, stan Indiana. - Wszyscy wiemy, na czym stoimy - powiedzia�. - Rz�d Stan�w Zjednoczonych og�osi� informacj�, kt�ra by�a nieprawdziwa. Zrobi� to z pe�n� wiedz� i rozmy�lnie i zosta� na tym przy�apany. Teraz chcemy pozna� kulisy sprawy i dlatego Doktor Knefhausen wyja�ni Plan Alfa-Alef. Zaczynaj, Knefhausen. Knefhasen wsta� i bez po�piechu podszed� do przygotowanego dla� pulpitu. Roz�o�y� papiery, przez chwil� przygl�da� im si� w zamy�leniu, potem zacz�� m�wi�. - Jak powiedzia� Prezydent, Plan Alfa-Alef jest kamufla�em. Niekt�rzy z was dowiedzieli si� o tym kilka miesi�cy temu i wtedy okre�lili go innymi s�owami. "Oszustwo". "Fa�szerstwo". Takimi. Ale nie pasuje tu �adne z tych s��w. Je�li mog� to wyrazi� po francusku, jest to pe�noprawny ruse de guerre. Nie guerre przeciw jakiemu� przeciwnikowi politycznemu, ani nawet przeciw tym g�upim dzieciakom, kt�re biegaj� po ulicach z butelkami zapalaj�cymi i ceg�ami. Nie mam na my�li �adnej z tych wojen, lecz wojna przeciw ciemnocie. Bo, rozumiecie, by�y pewne oznaki - pewne r z e c z y , kt�rych musieli�my si� dowiedzie� dla dobra nauki i post�pu. Alfa-Alef zosta� zaplanowany, by je dla nas wykry�. - Na pocz�tek - ci�gn�� dalej - powiem wam to, co najgorsze. Po pierwsze, nie ma takiej planety jak Alfa-Alef. Rosjanie m�wili prawd�. Po drugie, wiedzieli�my o tym od pocz�tku. Nawet te zdj�cia, kt�re opublikowali�my by�y fa�szowane i na d�u�sz� met� �wiat to wykryje i dowie si� o naszym rusa de guerre. Mog� tylko mie� nadziej�, �e nie wykryje zbyt szybko, bo je�li b�dziemy mieli szcz�cie i przez pewien czas utrzymamy tajemnice, w�wczas mam nadziej� przedstawi� dobre wyniki na usprawiedliwienie tego, co zrobili�my. Po trzecie, gdy "Konstytucja" osi�gnie Alf� Centaura, nie znajdzie miejsca do l�dowania, �adnego sposobu opuszczenia statku kosmicznego, �adnych surowc�w, kt�re mog�yby zasta� u�yte jako paliwo na podr� powrotn�, nic zupe�nie, pr�cz gwiazdy i pustej przestrzeni, Z tego faktu wynikaj� pewne konsekwencje. "Konstytucje" zaprojektowano na paliwo wodorowe w ilo�ci dostatecznej na podr� w jedn� strona, plus rezerwa na manewrowanie. Nie ma go tyle, by mog�a powr�ci�, za� �r�d�o, w kt�rym za�oga spodziewa�a si� zaopatrzy�, to znaczy planeta Alfa-Alef, nie istnieje, wi�c nie wr�c�. A wiec tam umr�. To s� te z�e rzeczy, kt�re musze wyzna�. W�r�d s�uchaczy rozleg�y si� szepty i westchnienia. Prezydent siedzia� zmarszczony, w roztargnieniu, nie s�uchaj�c innych. Knefhausen czeka� spokojnie a� s�uchacze prze�kn� gorzkie lekarstwo, po czym kontynuowa�. Pytacie wobec tego, czemu�my to zrobili? Skazali o�mioro m�odych ludzi na �mier�? Odpowied� jest prosta: wiedza, Innymi s�owami: musimy uzyska� podstawowe dane naukowe, potrzebne nam do obrony wolnego �wiata. Jest wam wiadoma, jak przypuszczam, i� w ostatnich dziesi�ciu latach i dawniej, post�p w zakresie naukowych bada� podstawowych by� znikomy. Prowadzono du�o bada� rozwojowych. Du�o technologicznych. Du�o w zakresie zastosowa�. Ale od lat, od czas�w Einsteina czy �ci�lej od Weizsackera bardzo ma�o podstawowych. A bez nowej wiedzy podstawowej technologia szybko przestanie si� rozwija�. Straci nap�d. Musz� wam teraz opowiedzie� pewn� histori�. Jest to prawdziwa, naukowa historia, �aden �art. By� sobie niejaki de Bono, Malta�czyk, kt�ry chcia� zbada� proces my�lenia tw�rczego. Niewiele o nim wiadomo, ale de Bono mia� pomys�, jak si� czego� dowiedzie�. Przygotowa� wi�c do do�wiadczenia pok�j, z kt�rego wyniesiono wszystkie meble, z dwojgiem drzwi w przeciwleg�ych �cianach. Wchodzi si� przez jedne, przechodzi przez pok�j, wychodzi drugimi. Przy drzwiach wej�ciowych po�o�y� troch� materia�u - dwie p�askie deski, troch� sznur�w. Do do�wiadczenia u�y� kilkorga dzieci. I powiedzia� im: "Zagramy sobie w tak� gr�. Musicie przej�� przez pok�j i wyj�� tamtymi drzwiami, to wszystko. Kto to zrobi, wygrywa. Ale jest jeden przepis. Nie wolno wam dotkn�� pod�ogi ani stopami, ani kolanami, ani �adn� cz�ci� cia�a czy ubrania. Mieli�my tu ch�opca - powiedzia� - kt�ry by� bardzo wysportowany i przeszed� przez pok�j na r�kach, ale zosta� zdyskwalifikowany. Tego robi� nie wolno. A teraz ruszajcie, a kto przejdzie najszybciej, dostanie czekolad�". Wyprowadzi� wi�c wszystkie dzieci, po czym wszystkie po kolei pr�bowa�y. By�o ich dziesi�cioro czy pi�tna�cioro, a wszystkie zrobi�y to samo. Niekt�rym wymy�lenie rozwi�zania zabra�o wi�cej czasu, inne wpad�y na nie natychmiast ale trik by� zawsze ten sam: siada�y na pod�odze przed drzwiami, bra�y sznury i deski, ka�d� przywi�zywa�y do jednej stopy i przechodzi�y przez pok�j jak na nartach. Najszybsze z nich potrzebowa�o na wymy�lenie tego i przej�cie paru sekund. Najwolniejszym zaj�o to wiele minut. Ale rozwi�zanie w ka�dym przypadku by�o takie samo. To by�a pierwsza cz�� eksperymentu. A wtedy ten Malta�czyk, de Bono, przeprowadzi� jego drug� cz��. Dok�adnie jak poprzednio, z jednym wyj�tkiem. Nie da� im dw�ch desek. Da� tylko jedn�. I w drugiej cz�ci wszystkie dzieci te� znalaz�y takie samo rozwi�zanie, oczywi�cie inne ni� za pierwszym razem. Przywi�zywa�y sznur do jednego ko�ca jedynej deski, stawa�y na niej, podskakiwa�y, poci�gaj�c sznurem desk� do przodu i tak podskakuj�c i poci�gaj�c, posuwaj�c si� za ka�dym skokiem nieco do przodu, wszystkim uda�o si� przej�� przez pok�j. Tyle, �e w pierwszym eksperymencie �redni czas przej�cia wynosi� oko�o czterdziestu pi�ciu sekund, w drugim oko�o dwudziestu. U�ywaj�c jednej deski przechodzi�y szybciej, ni� z dwiema. Mo�e teraz ju� niekt�rzy z was domy�laj� si�, o co chodzi. Czemu �adne z dzieci w pierwszej grupie nie wpad�o na szybsz� metod� przej�cia przez pok�j? To proste. Spojrza�y na dost�pne im pomoce i b�d�c takimi jak ka�dy z nas, chcia�y zu�y� wszystkie. Ale wszystkich przecie� nie potrzebowa�y. Mog�y mie� lepsze wyniki przy mniejszej ich liczbie i innej metodzie. Knefhausen zrobi� przerw� i rozejrza� si� po pokoju, smakuj�c wra�enie chwili. Mia� ich ju� w kieszeni, wiedzia� o tym. Tak samo by�o trzy lata wcze�niej z Prezydentem. Zaczynali rozumie� konieczno�� tego, co zrobiono i blade, uniesione ku niemu twarze nie mia�y ju� wyrazu wrogo�ci, a tylko zak�opotania i pewnego l�ku. Kontynuowa� przem�wienie. - Tego w�a�nie dotyczy Plan Alfa-Alef, panie i panowie. Wybrali�my o�mioro najinteligentniejszych istot ludzkich, jakie uda�o si� znale�� - m�odych, zdrowych, bardzo �mia�ych. Bardzo tw�rczych. Na pewno zrobili�my im �wi�stwo. Ale dali�my im mo�liwo��, jakiej nikt nigdy nie mia�. Mo�liwo�� m y � 1 e n i a . My�lenia przez d z i e s i � � 1 a t . My�lenia o problemach podstawowych. Tam w przestrzeni nie maj� tej drugiej deski, kt�ra by ich rozprasza�a. Je�li chc� si� czego dowiedzie�, nie mog� pobiec do biblioteki, zajrze� do ksi��ki i dowiedzie� si�, �e kto� kiedy� powiedzia�, �e to o czym my�l� nie ma sensu. Musz� wszystko wymy�le� sami dla siebie. Aby im to umo�liwi� oszukali�my ich i b�dzie ich to kosztowa� �ycie. Tak, prawda, to tragiczne. Ale odbieraj�c im �ycie dajemy im w zamian nie�miertelno��. Jak to robimy? Zn�w oszuka�stwem, panowie i panie. Nie m�wimy im: "Uwaga, macie odkry� nowe podej�cie do podstaw nauki i poda� je nam". Kamuflujemy cel, aby nawet on ich nie rozprasza�. Powiedzieli�my im, �e jest to program rekreacyjny, pomoc w sp�dzeniu czasu. To te� jest ruse de guerre. "Rekreacja" nie jest po to, aby im u�atwi� podr�; jest sama w sobie celem podr�y. Wys�ali�my ich wi�c w drog� z podstawowym narz�dziem nauki. Z liczbami, to znaczy z wielko�ciami i ilo�ciami, czyli wszystkim, czego dotycz� badania naukowe. Z gramatyk�. Nie t�, kt�rej uczyli�cie si� maj�c trzyna�cie lat; jest to termin techniczny, dotycz�cy rachunku zdaniowego i podstawowych zasad komunikowania. Przy jej pomocy mog� si� porozumiewa� w pe�ni, bez m�tnych dwuznaczno�ci. Dali�my im niewiele wi�cej; tylko mo�liwo�� po��czenia tych dw�ch podstawowych element�w i uzyskania w ten spos�b nowych form wiedzy. Co z tego wyniknie? Uzasadnione pytanie. Niestety bez odpowiedzi. Jeszcze nie. Gdyby�my z g�ry znali odpowied�, nie musieliby�my przeprowadza� eksperymentu. Nie wiemy wi�c, jaki b�dzie rezultat ko�cowy, ale ju� teraz osi�gn�li oni bardzo wiele. Ju� rozwi�zali stare problemy, kt�re stanowi�y zagadk� dla najm�drszych naukowc�w przez ca�e wieki. Podam wam jeden przyk�ad. Zapytacie: dobrze, ale co to d a j e ? Odpowiadam: nie wiem; wiem tylko, �e jest to tak trudne pytanie, i� nikt inny nie umia� na nie odpowiedzie�. Jest to dow�d na tak zwan� koniunkcj� Goldbacha. Tylko przypuszczenie, mo�na by�o to nawet nazwa� zgadywaniem. Domys�em znakomitego matematyka sprzed wielu lat, �e ka�da liczba parzysta mo�e by� napisana jako suma dw�ch liczb pierwszych. Jest to jeden z tych prostych problem�w matematycznych, kt�re ka�dy rozumie, ale nikt nie potrafi rozwi�za�. Mo�ecie powiedzie�: to oczywiste, szesna�cie jest sum� jedenastu i pi�ciu, kt�re obie s� liczbami pierwszymi, a trzydzie�ci to suma dwudziestu trzech i siedmiu, kt�re te� s� liczbami pierwszymi i mo�emy wymieni� takie liczby pierwsze dla ka�dej parzystej, kt�r� wybieramy. Tak, ale czy mo�ecie udowodni�, �e dla ka�dej z a w s z e b�dzie to mo�liwe? Nie. Nie mo�ecie. Nigdy i nikomu si� to nie uda�o, ale nasi przyjaciele z "Konstytucji" zrobili to i to w pierwszych miesi�cach podr�y. Maj� przed sob� prawie dziesi�� lat. Nie potrafi� powiedzie�, zrobi� w tym czapie, ale na pewno b�dzie to co� wielkiego. Nowa teoria wzgl�dno�ci, grawitacji - nie wiem, m�wi� puste s�owa. Ale co� wielkiego Zn�w przerwa. Panowa�a g�ucha cisza. Nawet Prezydent nie patrzy� oboj�tnie przed siebie, tylko na niego. - Nie jest zbyt p�no, by zniszczy� ten eksperyment. Jest wi�c konieczne, aby�my zachowali tajemnic� jeszcze przez kr�tki czas. Ale teraz ju� wiecie, panowie i panie. Taka jest prawda o Alfie-Alef. Ba� si� tego, co teraz nast�pi, odwl�k� to jeszcze na sekund�, przegl�daj�c papiery, w ko�cu wzruszy� ramionami, spojrza� na s�uchaczy i zapyta�: - Czy s� jakie� pytania? O tak, by�y pytania. Pan Ka�dy by� troch� og�upia�y, potrzebowa� chwili, by przezwyci�y� czar prostych i pi�knych prawd, kt�re us�ysza�, ale. wreszcie rozleg� si� pierwszy g�os, nast�pnie drugi, po tym rozleg�y si� trzy czy cztery wrzaski r�wnocze�nie. By�y pytania, rzecz prosta. Pytania, na kt�re nie by�o odpowiedz�e. Pytania, kt�rych Knefhausen nie zd��y� us�ysze�, a c� dopiero odpowiedzie� na nie, a ju� zadawano nast�pne. Pytania, na kt�re nie zna� odpowiedzi. I najgorsze pytania te, na kt�re odpowiedzi dzia�aj� jak pieprz rzucony w oczy, wywo�uj� w�ciek�o�� i �lepot� na zdrowy rozs�dek. Ale musia� stawia� im czo�a i pr�bowa� odpowiada�. Nawet gdy wywrzaskiwano je tak g�o�no, �e na zewn�trz, za grubymi podw�jnymi drzwiami, �o�nierze piechoty morskiej spogl�dali po sobie z niepokojem zastanawiaj�c si�, co mog�o wywo�a� ten g�uchy grzmot, przenikaj�cy ze znakomicie d�wi�koszczelnej sali. - Chc� wiedzie�, kto pana na to napu�ci�? - Nikt, panie przewodnicz�cy, by�o tak jak powiedzia�em. - Ale� Knefhausen, czy chcesz przez to powiedzie�, �e mordujesz tych przyzwoitych ludzi tylko z powodu jakiej� teorii jakiego� tam Goldbacha? - Nie, senatorze, nie z powodu koniunkcji Goldbacha, lecz dla ogromnego post�pu w nauce, decyduj�cego dla utrzymania wolnego �wiata. - Przyznaje pan wi�c, �e wci�gn�� pan Stany Zjednoczone w oczywiste oszustwo? - W usprawiedliwiony podst�p wojenny, panie ministrze, poniewa� nie by�o innej drogi. - Fotografie, Knefhausen? - Sfa�szowane, generale, jak to panu m�wi�em. Bior� za to pet�n� odpowiedzialno��. I tak dalej i dalej, ze s�owami: "morderstwo";"oszustwo", a nawet "zdrada" powtarzaj�cymi si� coraz cz�ciej i cz�ciej. A� wreszcie Prezydent wsta� i podni�s� r�k�. D�ugo trwa�o nim zapanowa� spok�j, ale wreszcie ucichli. - Czy chcemy tego czy nie, siedzimy w tym po uszy - powiedzia� po prostu. - Nie ma nic wi�cej do powiedzenia. Przyszli�cie do mnie, wielu z was przysz�o, pos�yszawszy plotki i ��daj�c prawdy. Teraz znacie prawd�, jest ona zaklasyfikowana jako �ci�le tajna i nie wolno jej rozpowszechnia�. Wiecie wszyscy, co to oznacza. Dodam tylko, �e osobi�cie proponuj�, by jakiekolwiek naruszenie tego �rodka bezpiecze�stwa podlega�o dochodzeniu wszelkimi �rodkami, jakie s� w dyspozycji rz�du i by�o karane z najwi�ksz� surowo�ci� prawa. Og�aszam spraw� Planu Alfa-Ale za nale��c� do kategorii bezpiecze�stwa narodowego w stanie wyj�tkowym i przypominam, �e kara w takich wypadkach obejmuje, je�li to konieczne, r�wnie� kar� �mierci, a w tym wypadku b�dzie to konieczne. Prezydent wygl�da� na nagle postarza�ego o dziesi�tki lat i m�wi�c porusza� wargami w taki spos�b, jakby mia� co� obrzydliwego w ustach. Nie pozwoli� na dalsz� dyskusj� i zamkn�� zebranie. P� godziny p�niej, w prywatnym gabinecie, siedzieli tylko Knefhausen i Prezydent. - No wi�c - powiedzia� Prezydent - to wszystko by�o m��ceniem plew. Nast�pna sprawa: �wiat si� o tym dowie. Mog� to odwlec o pac� tygodni, mo�e miesi�cy. Nie mog� temu zapobiec. - Jestem panu wdzi�czny, Panie Prezydencie, za... - Zamknij si�, Knefhausen. Nie chc� s�ysze� przem�wie�. Chc� od ciebie tylko jednego, mianowicie wyja�nienia. Co u diab�a znaczy to wszystko na temat mieszania narkotyk�w, wolnej mi�o�ci i tak dalej? - Ach - odrzek� Knefhausen - ma pan na my�li ostatni meldunek z "Konstytucji". Tak Panie Prezydencie, ju� nada�em ostro sformu�owany rozkaz. Z powodu odleg�o�ci depesza dojdzie do nich dopiero za par� miesi�cy, ale zapewniam pana, �e wszystko zostanie wyprostowane. Prezydent odpowiedzia� kwa�no: - Nie chce �adnych zapewnie�. Ogl�dasz telewizj�? Nie m�wi� o "Kocham Lucy" ani rozgrywkach pi�karskich, m�wi� o wiadomo�ciach. Czy wiesz w jakim stanie jest ten kraj? Marsze bezrobotnych z roku 1932, rozruchy rasowe z 1987 - to by�o nic. By�y czasy, gdy mogli�my wezwa� Gwardi� Narodow� dla z�amania zamieszek. W zesz�ym tygodniu musia�em wezwa� armi� przeciw trzem kompaniom Gwardii. Jeszcze jeden skandal, Knefhausen i jeste�my sko�czeni. A ten jest wielkim skandalem. - Nasze motywy s� ponad wszelkie zarzuty... - Mo�e twoje. Mo�e i moje, a mo�e staram si� przekona� sam siebie, �e zrobi�em to dla dobra nauki, a nie po to, aby figurowa� w podr�cznikach historii jako prezydent, kt�ry przyczyni� si� do wielkiego prze�omu: Ale jakie motywy maj� twoi przyjaciele na pok�adzie "Konstytucji"? Nie po to zgodzi�em si� wyj�� czterdzie�ci miliard�w dolar�w z kieszeni narodowej, by zafundowa� �semce twoich przyjaci� dziesi�� lat grupowych rozrywek i narkotyk�w. - Panie Prezydencie, zapewniam, �e to tylko faza przej�ciowa. Da�em im polecenie, by to doprowadzili do porz�dku. - A co im zrobisz, je�li nie doprowadz�? - Prezydent, kt�ry nigdy nie pali�, wyj�� cygaro, odgryza koniec i zapali�. Powiedzia�: - Jest za p�no, bym opowiada�, �e nie powinienem by� da� sobie tego wm�wi�. Powiem wi�c tylko, �e musisz si� wykaza� wynikami, zanim wszystko trza�nie, bo wtedy ja ju� nie b�d� prezydentem, a ty w�tpi� czy b�dziesz �ywy. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Konstytucja - cztery To znowu Shef i jest oko�o dnia 250. 300? Nie, my�l�, �e nie. Hej, przykro mi z powodu daty okr�towej, ale szczerze m�wi�c nie my�l� ju� tymi kategoriami. My�la�em o zupe�nie czym� innym. Jestem te� troch� rozstrojony. Gdy podrzuci�em rubla, wyszed� heksagram K'an, czyli niebezpiecze�stwo, nad Li, S�o�cem. To daje marny nastr�j do rozm�w z wami. Nie jeste�my m�ciwi, ale jest faktem, �e niekt�rzy z nas byli w bardzo z�ym nastroju, gdy�my odkryli, co zrobili�cie. N i e s � d z � , aby�cie si� musieli martwi�, ale wola�bym otrzyma� lepszy heksagram. Ale zaczn� od dobrych nowin. Nasza szybko�� dochodzi teraz do 0,4 C. Sceneria zaczyna si� robi� interesuj�ca. Ju� od paru tygodni gwiazdy przed i za nami odp�yn�y poza pasmo widzialno�ci, bo te z przodu wesz�y w ultrafiolet, a z ty�u odp�yn�y w podczerwie�. Mo�ecie pomy�le�, �e wskutek przesuwania si� widma w zakresie widzialnym pojawi� si� inne cz�stotliwo�ci elektromagnetyczne. My�l� �e tak jest, ale gwiazdy maj� pik: emisyjne w poszczeg�lnych cz�stotliwo�ciach i wi�kszo�� z nich maje w zakresie widzialnym, wi�c efekt jest taki, �e znikaj�. Najpierw przed nami pojawi�o si� co� w rodzaju okr�g�ej czarnej plamy, gdzie nie by�o nic, Alfy Centaura, Bety Centaura ani nawet jasnych gwiazd Cyrkla. P�niej znikn�o S�o�ce i wkr�tce ujrzeli�my zaciemnienie, poch�aniaj�ce gwiazdy za nami. A po tym oba czarne ko�a zacz�y rosn��. Rzecz prosta zdajemy sobie sprawi�, �e gwiazdy w rzeczywisto�ci nadal tam s�. Mo�emy je wykrywa� przyrz�dami w taki sam spos�b, jak przesuwaj�c cz�stotliwo�ci mo�emy wam przekazywa� i odbiera� od was depesze. Ale po prostu nie mo�emy ich ju� zobaczy�. Gwiazdy znajduj�ce si� na linii naszego Lotu, gdzie wektor pr�dko�ci wynosi 0;34 C. albo 0;37 C (zale�nie od tego, czy s� przed, czy za nami) zwyczajnie nie promieniuj� ju� w zakresie widzialnym. Te za� dalej w bok przesun�y si� wizualnie wskutek efekt�w relatywistycznych. Ale wygl�da to tak, jakby�my wiali od Niczego ku Niczemu i otwarcie m�wi�c jest to do�� przera�liwe. Nawet gwiazdy, le��ce na naszym trawersie wykazuj� relatywistyczne przesuni�cie barw. Wygl�da to niemal jak t�cza, jedna z tych kulowych t�cz, jakie wida� czasem z samolotu, poni�ej, na tle chmur. Ale to ko�o opasuje nas samych. Na kraw�dzi czarnej dziury przed nami gwiazdy maj� cz�stotliwo�� wizualn� przesuni�t� do ciemnej czerwieni. Dalej przechodz� przez oran�, ��cie�, ziele� m�odych li�ci a� do pasa najbli�szego czarnej dziury z ty�u, gdzie s� jasnoniebieskie, przechodz�ce w fiolet. Jim Barstow �wiczy� na nich swe zdalne widzenie i potrafi je powi�za� z rzeczywist� map� nieba. A ja nie. R�wnie� w czarnej dziurze przed nami, widzi co�, czego ja nie mog� zobaczy�. Przypuszcza, jak m�wi, �e jest to silne radio�r�d�o, zapewne Centaurus A i wed�ug niego promieniuje ono obecnie silnie w ca�ym pa�mie widzialnym. To znaczy silnie dla Jima i jego oczu. Nie jestem pewien, czy w og�l by�bym w stanie to zobaczy�. M o � e jest tam co� w rodzaju bardzo s�abego, rozproszonego blasku, jaki� gegenschein, ale nie jestem pewien. Nikt inny te�. Ale t�cza gwiazd jest pi�kna. Cho�by dla niej warto by�o si� pu�ci� w podr�. Flo uczy�a si� malowa� olejno, by zrobi� dla was obrazek na �cian�, jednak gdy odkry�a, co zamierzali�cie, tak si� roze�li�a, �e chcia�a do niego pod��czy� bomb� wodorow� pu�apk� czy co� takiego. (Ale ju� jej przesz�o, jak przypuszczam ). Nie jeste�my wiec na was ju� tacy w�ciekli, chocia� by� okres, w kt�rym, komunikuj�c si� z wami, powiedzia�bym par� brzydkich rzeczy. ... Przegra�em to sobie ponownie, brzmia�o do�� m�tnie i chaotycznie. Przepraszam za to. Nie jest to dla mnie �atwe. Nie m�wi�, �e trudne w sensie intelektualnym jak to by�o z problemami szachowymi i rachunkiem tensorowymi, ale trudne jak przesypywanie g�ry piachu �y�eczk� do herbaty. Po prostu odzwyczai�em si� od wpychania my�li w tego rodzaju kaftan bezpiecze�stwa. pr�bowa�em nam�wi� innych, aby tym razem rozmawiali z wami zamiast mnie, ale nie by�o ch�tnych. Udzielono mi mas� dobrych rad. Dot jest zdania, �e nie powinienem traci� czasu na przypominanie sobie dawnego sposobu m�wienia. Chcia�a napisa� dla was ejdetyczne sprawozdanie w uproszczonej notacji, kt�re, jak ocenia�a, dzia�aj�c w przy�pieszonym tempie, bez wzgl�du na koszty, mogliby�cie przet�umaczy� w rozs�dnym terminie dziesi�ciu czy dwudziestu lat. By�oby to absolutnie pe�ne sprawozdanie ze wszystkimi detalami. Zwr�ci�em jej uwag�, �e to by poci�gn�o za sob� praktyczne trudno�ci. Nie w przygotowaniu, nie to mam na my�li. Te� co�, ka�dy z nas by to potrafi�! Nie zapominam niczego, pr�cz g�upstw w rodzaju, kt�ry to dzie� pok�adowy, kt�rych w og�le nie �ycz� sobie pami�ta�; ani ja, ani nikt inny. Ale transmisja trwa�aby za d�ugo. Nie mamy do�� energii, by przekaza� dostateczn� liczb� grup, szczeg�lnie od czas�w wypadku. Dot m�wi, �e mog�aby sprawozdanie zgodelizowa�. Powiedzia�em, �e jeste�cie zbyt t�pi, by je odgodelizowa�. A ona, �e to by�aby dla was dobra nauczka. No, tutaj ma racj� i czas ju�, aby�cie si� nauczyli komunikowa� z nami w sensowny spos�b, wi�c je�li wystarczy energii do��cz� na ko�cu ejdetyczne sprawozdanie Dot. W formie zgodelizowanej. �ycz� szcz�cia. Uczciwie m�wi�c nie zdziwi� si�, je�li opu�cicie jedn� czy dwie cyfry i wyjdzie wam "Rebeka z fermy nad S�onecznym Strumieniem" albo jeden z zaginionch apokryf�w biblijnych, albo, co najbardziej prawdopodobne, be�kot. Ski m�wi, �e w �adnym wypadku nic na tym nie zyskacie, poniewa� Henie mia� racj�. Przekazuj� to bez komentarzy. Seks. Zawsze chcecie si� dowiadywa� o seksie. Wspania�y. Teraz, gdy ju� nie musimy wyg�upia� si� z pigu�kami, jest wprost cudownie. Flo i Jim Barstow zacz�li go uprawia� jako cze�� multipleksowego systemu komunikacji, kt�ry musieliby�cie zobaczy�, by we� uwierzy�. Czasami, gdy maj� to robi� wszyscy, rzucamy robota i tylko siedzimy w k�eczku i przygl�damy im si�, dowcipkuj�c, �piewaj�c i pomagaj�c im w obliczeniach pomocniczych. Kiedy swego czasu zrobili�my sobie te ma�e zabiegi chirurgiczne (obecnie wszystkie ko�ci si� zrastaj�), Ann i Ski zdecydowali si� pokocha� zamiast zastosowa� znieczulenie i powiedzieli; �e to lepsze ni� akupunktura. Nie blokuje wra�e�. Byli ca�kiem �wiadomi, �e odcina im si� ma�e palce u st�p, ale nie odbierali tego jako b�l. Wobec tego, gdy przysz�a kolej na Jima, spr�bowa� on amputacji w og�le bez niczego, jedynie w oczekiwaniu, �e on i Flo p�jd� do ��ka w chwil� p�niej i to te� podzia�a�o. By� strasznie napalony z tego powodu; twierdzi�, �e przeskoczy� zastrze�enie o przyczynie poprzedzaj�cej skutek. To tak jak problem bia�ej kr�lowej i czarnej kr�lowej i jest ca�kiem intryguj�ce, p�ki si� w tym nie po�apa�. Nie jestem pewien, czy sam si� ju� po�apa�em. A gdyby si� nie przespa� z Flo? Czy jego ma�y palec zacz��by go bole� wstecznie? Popl�t��em si� w tym troch�; Dot m�wi, �e to dlatego, �e po prostu w og�le nie rozumiem fenomenologii, wi�c s�dz�, �e p�jd� za rad� Ann i przegryz� si� przez Carnapa, chocia� jego lingwistyka jest tak n�dzna, �e trudno to wytrzyma�. Wi�c zastanawiaj�c si� nad tym dochodz� do wniosku, �e nie musz�. Przecie� ostatecznie to wszystko jest zawarte w zgodelizownej relacji ejdetycznej. Przeka�� wam wi�c t� relacj� i robi�c to b�d� mia� co� w rodzaju przegl�du sprawy i uporz�dkuj� sobie w g�owie spraw� przyczynowo�ci. S�uchajcie, podrzucam wam przyn�t�. Sprawozdanie b�dzie tak�e zawiera� trik Skiego na zachowanie plazmy a� przez 500 kilomilisekund, wiec gdy je rozpl�czecie b�dziecie wiedzie�, jak zbudowa� te reaktory termoj�drowe, o kt�rych m�wili�cie, gdy�my wyruszali. To jest marchewka przed waszymi nosami, wi�c po�pieszcie si� z odgodelizowaniem. U nas to dzia�a doskonale, cho� oczywi�cie by�o nam przykro w zwi�zku z tym, co si� zdarzy�o gdy�my przerabiali napad. Eksplozja zabi�am miejscu Willa Becklunda i dla nas wszystkich paskudnie to wygl�da�o. No wi�c, musz� ko�czy�, bo energia troch� si� wyczerpuje, a nie chc� ryzykowa� pokr�cenia czego� w sprawozdaniu. Oto ono: 1973^854 + 331^852 + 17^2008 + 3^9606 + 2^88 odj�� 78. Wszystkiego najlepszego, ch�opcy! | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Waszyngton Knefhausen podni�s� g�ow� znad sterty papier�w na biurku. Przetar� oczy z westchnieniem. Przesta� pali� w tym samym okresie co Prezydent, ale podobnie jak Prezydent my�la�, by do tego wr�ci�. Mo�e zabija, prawda. Ale zmniejsza napi�cie, a on tego potrzebowa�. A c� z�ego w zabijaniu samego siebie? S� rzeczy gorsze ni� by� zabitym - pomy�la� melancholijnie. Jakkolwiek na to patrze� - rozmy�la� obiektywnie - mia� za sob� dwa lub trzy ci�kie lata. Zacz�y si� tak dobrze, a potem by�o tak �le: Plan Alfa-Alef by� zasadniczo s�uszny! My�l�c o tym zgrzytn�� z�bami. Uda si� - nie, na Boga, j u � si� uda� i zmieni �wiat. Przysz�e pokolenia to zobacz�. Ale przysz�ych pokole� jeszcze nie by�o, a w tera�niejszo�ci sprawy toczy�y si� ca�kiem �le. Przypomnia�o mu to, by podnie�� telefon i wydzwoni� sekretarka. - Czy uda�o si� pani po��czy� ju� z Prezydentem? - zapyta�. - Przykro mi, doktorze Knefhausen. Pr�bowa�am przez dziesi�� minut, tak jak pan powiedzia�. - Aaa - mrukn��. - Nie, prosz� poczeka�. Chwileczka. Jakie by�y telefony? Szelest papieru. - Agencje prasowe, oczywi�cie, zn�w z pytaniami na temat plotek. Biuro Jacka Andersom. Kto� z CBS. - Nie, nie. Nie rozmawiam z pras�. Kto� jeszcze? - Dzwoni� senator Copley z zapytaniem, kiedy da pan odpowied� na lista pyta�, kt�r� przes�a�a jego komisja. - Dam mu odpowied�. Dam mu tak� odpowied�, jak Gotz von Berlichingen biskupowi z Bamberga. - Przepraszam, panie doktorze, niezupe�nie si� orientuj�... - Nie szkodzi. Jeszcze co�? - Tylko telefon zamiejscowy od jakiego� pana Hauptmanna. Mam jego numer. - Hauptmann? - Nazwisko by�o dziwnie znajome. Po chwili Knefhausen je umiejscowi�: z ca�� pewno�ci� fotolaborant, kt�ry wsp�pracowa� przy fa�szowaniu zdj�� z "Briareusa Dwana�cie". Otrzyma� rozkaz, by nie pcha� si� przed oczy i siedzia� cicho. Nie, to niewa�ne. �aden z nich nie jest wa�ny i nie �yczy sobie, by mi zawracano g�owa takimi g�upstwami. Prosz� nadal tak post�powa�, pani Ambrose. Je�li uda si� dodzwoni� do Prezydenta, prosz� mnie natychmiast ��czy�, ale �adnych innych rozm�w. Od�o�y� s�uchawk� i wr�ci� do biurka. Spojrza� na papiery r�wnocze�nie ze smutkiem i przyjemno�ci�. Wszystko tu mia�: sprawozdania z "Konstytucji", w�asne szkice ich interpretacji i komentarze oraz ponad sto notatek uzupe�niaj�cych, zestawionych przez jego personel, by u�atwi� zrozumienie i implikacje tych jak�e nieraz tajemniczych raport�w z przestrzeni kosmicznej: | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
H e n l e. Prawdopodobnie chodzi o Paula Henle (notatka w za��czeniu); zapewne aluzja do cytatu z jego pracy, �e "Istniej� pewne symbolizmy, w kt�rych pewnych rzeczy nie da si� wyrazi�": Przypuszczenie: �e j�zyk angielski nale�y do takich symbolizm�w. Oran�adowy deser lodowy. Dokonano tajnych bada� eksperymentalnych nad materia�em wymienionym w dokumencie Nr, bie�. CON-130, � 4. Analiza chemiczna i pr�by do�wiadczalne wskazuj�, �e zalecona mieszanina farmaceutyk�w i innych sk�adnik�w daje substancje halucynogenn� o znacznej sile i nie do ko�ca poznanych w�a�ciwo�ciach. W prowadzonych r�wnolegle testach podano 100 osobom substancje lub placebo. Osoby, przyjmuj�ce prawdziw� substancje melduj� reakcje znacz�co r�ne od otrzymuj�cych placebo. Relacjonowane efekty obejmuj� poczucie nieograniczonej kompetencji i pog��bionej zdolno�ci rozumienia. Niemniej te dane s� ca�kowicie subiektywne. Poczyniono starania, by je zweryfikowa� testami: standardowym na iloraz inteligencji, manipulcyjnym i innymi, ale badani nie wsp�pracowali nale�ycie, a niekt�rzy z nich oddalili si� bez zezwolenia z zak�adu badawczego. System kodowania przekazu jakiegokolwiek rodzaju jako jednej bardzo wielkiej liczby. Przekaz najpierw pisze si� tekstem otwartym, a nast�pnie koduje jako podstawy i wyk�adniki pot�g. Ka�da kolejna litera przekazu jest wyra�ana przez szereg naturalny liczb pierwszych - to znaczy pierwsza litera podstaw� 2, druga podstaw� 3, trzecia podstaw� 5, nast�pne przez 7, 11, 13, 17 itd. To�samo�� litery zajmuj�cej te pozycje w przekazie jest zawarta w wyk�adniku: po prostu wyk�adnik 1 oznacza, �e liter� na tej pozycji jest A, wyk�adnik 2, �e jest to B, 3, �e C itd. Ca�o�� przekazu jest wyra�ana nast�pnie jako iloraz wszystkich podstaw i wyk�adnik�w. Przyk�ad. S�owo "baca"b�dzie w ten spos�b reprezentowane wyra�eniem 2^2 x 3^1 x 5^3 x 7^1 czyli 10500. Imi� "Ala" b�dzie reprezentowane liczb� 531441 czyli 2^1 x 3^12 x 5^1. Angielskie zdanie ,John lives" badzie reprezentowane ilorazem nast�puj�cych wielko�ci: 2^10 x 3^15 x 5^8 x 7^14 x 11^0 x 13^12 x 17^9 x 23^5 x 29^9 x 31^27 (w kt�rym wyk�adnik "0" zosta� zarezerwowany na wyra�enie odst�pu, za� wyk�adnik " 27" uznano arbitralnie za wyra�aj�cy kropk�). jak z tego wida� "zgodelizowana forma nawet bardzo kr�tkiego przekazu wyra�a si� bardzo wielk� liczb�, chocia� takie liczby mog� by� w bardzo zwarty spos�b przekazywane jako suma podstaw i wyk�adnik�w. Przyk�ad przekazany przez "Konstytucje" jest oceniany jako r�wnowa�ny obj�to�ci� pe�nemu, wielkiemu s�ownikowi j�zyka angielskiego. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Z d a l n e w i d z e n i e . Wiadome jest, �e osobnik James Madison Barstow w swych wczesnych latach szkolnych cierpia� na pewn� kr�tkowzroczno��, zapewne wywo�an� przez nadmiar lektur, kt�r� stara� si� wyleczy� �wiczeniami podobnymi do "metody Batesa" (notatka w za��czeniu). Jego wzrok w okresie testowania dla Planu Alfa-Alef by� doskona�y. Wywiady u jego dawnych koleg�w wskazuj�, �e zachowa� on zainteresowanie podwy�szaniem ostro�ci widzenia. Wyja�nienie alternatywne. S� r�wnie� poszlaki, �e by� takie zainteresowany zjawiskami paranormalnymi jak jasnowidzenie czy prekognicja i jest mo�liwe, cho� w chwili obecnej ocenia si� to jako w�tpliwe, �e u�ycie przez niego tego zwrotu odnosi si� do "patrzenia w prz�d" w czasie. I tak dalej i tak dalej. Knefhausen wlepi� wzrok w stos papier�w przed sob� z czu�o�ci� i rozpacz� i potar� czo�o d�oni�. Dzieci! By�y takie cudowne... i tak niesforne... i tak trudne do poj�cia. Jak�� niesforno�ci� z ich strony by�o ukrywanie ich prawdziwych osi�gni��. Tajemnica syntezy termoj�drowej! To jedno wystarczy�oby dla usprawiedliwienia ca�ego planu. Ale gdzie by�a zawarta? Zamkni�ta na klucz w tym cyfrowo-szyfrowym be�kocie. Kenfhausen docenia� elegancj� tej metody. Potrafi� te� odnie�� si� powa�nie do sposobu komunikowania o tak ol�niewaj�cej prostocie. Gdy tylko dana liczba zosta�a wypisana, wystarczy�o zacz�� j� dzieli� przez dwa tyle razy, ile to mo�liwe, a liczba tych razy podaje pierwsz� litera. Nast�pnie podzieli� przez nast�pn� liczba pierwsz� czyli trzy, a iloraz da drug� litera. Ale trudno�ci praktyczne! Nie mo�na nawet odszyfrowa� pierwszej litery nim si� nie uzyska najpierw ca�ej liczby, a IBM wr�cz odm�wi� z�o�enia oferty na skonstruowanie w tym celu baterii komputer�w, je�li czas na jej zbudowanie nie zostanie uzgodniony na dwadzie�cia pi�� lat. DWADZIE�CIA PI�� LAT . A tymczasem w odebranej liczbie ukryty jest prawdopodobnie sekret kontrolowanej reakcji termoj�drowej, mo�e i wiele innych sekret�w, a ju� prawie na pewno klucz do pomy�lno�ci samego Knefhausena w najbli�szych kilku tygodniach... Zadzwoni� telefon. Chwyci� go i krzykn�� natychmiast: - S�ucham, Panie Prezydencie! Zbyt si� po�pieszy�. By�a to tylko jego sekretarka. M�wi�a zdecydowanym, cho� dr��cym g�osem. - To nie Prezydent, panie doktorze, lecz senator Copley jest na linii i m�wi, �e to nie cierpi�ce zw�oki. M�wi, �e.. - Nie! - rykn�] Knefhausen i trzasn�� s�uchawk�. Ju� w tej samej chwili po�a�owa� tego. Copley by� bardzo wysoko postawiony, przewodniczy� Komisji Si� Zbrojnych; by� cz�owiekiem, kt�rego Knefhausen nie chcia�by mie� w�r�d wrog�w. Bardzo powoli, w ci�gu wielu lat cierpliwych zabieg�w, zrobi� go swym przyjacielem. Ale nie by� w stanie rozmawia� z nim, ani z kimkolwiek innym, gdy Prezydent nie odpowiada na jego telefony. Ranga Copleya by�a wysoka, ale nie znajdowa� si� on w�r�d bezpo�rednich prze�o�onych Knefhausena. Gdy szczyt piramidy odmawia� rozmowy z Knefhausenem, doktor by� odci�ty od �wiata. Pr�bowa� si� uspokoi�, oceniaj�c sytuacj� obiektywnie. Zbli�a�y si� konwencje partyjne. Nadchodzi�a potrzeba uzyskania wyboru na trzeci� kadencj� i nowelizacji prawa, kt�ra by to umo�liwi�a. No i - Knefhausen przyznawa� to wobec samego siebie najwi�kszy nacisk wywiera�y plotki, kt�re kr��y�y w sprawie "Konstytucji". Ostrzega� Prezydenta. Niestety Prezydent nie pos�ucha�. Powiedzia� mu przecie�, �e tajemnica znana dwojgu Ludziom ju� jest zagro�ona, a znana wi�cej ni� dwojgu nie jest tajemnic�. Ale Prezydent nalega�, by j� ujawnia� ci�gle rosn�ce mu kr�gowi wysokich urz�dnik�w. Oczywi�cie zaprzysi�onych na dotrzymanie sekretu - ale co to dawa�o? Oczywi�cie przecieki; mimo wszystko, by�y. Mniej ni� mo�na by si� obawia�. Wi�cej ni� mo�na wytrzyma�. Pog�aska� pieszczotliwie meldunki z "Konstytucji": Te cudowine, wspania�e dzieci, one ci�gle jeszcze s� w stanie wszystko uratowa�... Dlatego, �e to on uczyni� ich cudownymi, wyzna� sobie po cichu. Stworzy� koncepcj�. Wybra� ich. Dopu�ci� si� rzeczy; z kt�rymi sam si� dotychczas nie m�g� pogodzi�. Po to; aby zapewni� w�a�nie im, a nie komukolwiek innemu; wpisanie na list� za�ogi. A przede wszystkim zabezpieczy� si�, zapewniaj�c sobie na wszelkie mo�liwe sposoby ich lojalno��. Trening. Dyscyplina. Wi�zy mi�o�ci i przyja�ni. Wi�zy jeszcze pewniejsze: naszpikowa� im zapasy �ywno�ci, ta�my rekreacyjne, programy dzia�a� wszelkimi mo�liwymi sugestiami, maksymalnym naciskiem podprogowym oraz wspomaganiem psychologicznym, jakie tylko uda�o mu si� wymy�le� lub wynale��. Po to; by nie omieszkali wiernie przekaza� na Ziemie wszystkiego, cokolwiek tam robili. I niezale�nie od tego, co si� zdarzy�o, wyniki nadesz�y: Dane mog�y by� trudne do odszyfrowania, ale by�y. Na to kosmonauci nie mogli nic poradzi�; jego przykazania dzia�a�y skuteczniej ni� boskie; jak Marcin Luter mogli tylko powiedzie�, "Ich kann nicht anders" i nawet przed papie�em czy inkwizycj�, musieli si� tego trzyma�. B�d� si� uczyli, b�d� m�wi�, czego si� nauczyli i w ten spos�b zwr�c� si� koszty inwestycji... Telefon! Zacz�� m�wi� zanim jeszcz�; podni�s� s�uchawk� do ust. - Tak; tak, tu doktor Knefhausen, tak! - wymamrota�. Teraz to ju� na pewno by� Prezydent. To nie Prezydent: - Knefhausen - wrzeszcza� cz�owiek na drugim ko�cu linii. " Teraz s�uchaj; powiem ci to, co powiedzia�em tej twojej wied�mie, �e je�eli nie po��czy mnie z tob� n a t y c h m i a s t , wy�l� Czwart� Pancern� by ci� aresztowa�a i dostawi�a do mnie w ci�gu dwudziestu minut. Wi�c s�uchaj! Knefhausen rozpozna� g�os i spos�b m�wienia. Zaczerpn�� g��boko powietrza i zmusi� si� do spokoju. - Dobrze, senatorze Copley - powiedzia� - co si� sta�o? - Sprawi si� ryp�a, ch�opie! To si� sta�o. Ten tw�j ch�opak w Huntsville; jak mu tam, ten fotolaborant... - Hauptmann? -W�a�nie on! Czy chcesz wiedzie�, ty g�upi szwabski skurczybyku, gdzie on teraz jest? - No c�, przypuszczam... My�l�, �e powinien by� w Huntsville... - Pud�o, ch�opie! Tw�j szwabski przyjaciel zameldowa�, �e �le si� czuje i wzi�� zaleg�y urlop zdrowotny. Wywiad mia� go troch� na oku, ale go nie zatrzyma�, chcieli wiedzie�, co on zrobi. No i zobaczyli. Zobaczyli jak godzin� temu odlecia� z lotniska Orly samolotem Aerof�otu. Rusz swoim wielkim szwabskim m�zgiem na ten temat, Knefhausen! Da� d�ba. A teraz postaraj si� wymy�le�, co z tym zrobisz i lepiej, �eby to by� dobry pomys�! Knefhausen co� powiedzia�, sam nie wiedz�c co i odwiesi� s�uchawk�, nie wiedz�c kiedy. Patrzy� w przestrze� szklanym wzrokiem. Potem nacisn�� guzik do sekretarki i powiedzia�, przerywaj�c jej j�kaj�ce si� przeprosiny: - Ten telefon mi�dzymiastowy od Hauptmanna, o kt�rym pani poprzednio m�wi�a, pani Ambrose... Nie powiedzia�a pani sk�d by�. - To by� telefon mi�dzykontynentalny, panie doktorze. Z Pary�a. Nie da� mi pan mo�liwo�ci... - Tak, tak. Rozumiem. Dzi�kuj�. W porz�dku. Powiesi� s�uchawk� i opad� na fotel. Prawie odczu� ulg�. Je�li Hauptmann uda� si� do Rosji, m�g� to zrobi� tylko po to, by opowiedzie�, �e fotografie zosta�y sfa�szowane i nie tylko nie by�o planety, na kt�rej astronauci mogliby wyl�dowa�, lecz tak�e nie by�o nawet omy�ki; by�o tylko totalne oszustwo. Nic wi�cej ju� nie zale�a�o od Knefhausena. Teraz historia go os�dzi. Ko�ci zosta�y rzucone. Rubikon przekroczony. Ile� aluzji literackich, pomy�la� pogardliwie. W rzeczywisto�ci to nie s�d historii mia� bezpo�rednie znaczenie, lecz os�d przez pewnych realnych ludzi, �yj�cych teraz i sk�onnych do niemi�ych reakcji. A b�d� go s�dzi� nie na podstawie tego, co mog�oby lub powinno by by�, lecz tego, co jest. Na my�l o tym s�dzie przesz�y go zimne dreszcze i wyci�gn�� r�k�, by jeszcze raz pr�bowa� dodzwoni� si� do Prezydenta. Lecz by� zupe�nie pewien, �e Prezydent nie odpowie ani teraz, ani ju� nigdy. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Konstytucja - pi��. Tutaj wasz stary niezawodny Shef. Dostali�my wasz� depesze: Nie chc� z ni�, dyskutowa�. Macie du�o tupetu. Z�e nastroje u was, co? Je�li nie macie do powiedzenia nic mi�ego, nie gadajcie w og�le. Staramy si� jak mo�emy, a to nie jest ma�o, wiec je�li nie robimy �ci�le tego, co chcecie, to zapewne dlatego, �e obecnie wiemy o wiele wi�cej, ni� wy�cie wiedzieli, gdy nas wystrzelili�cie w stron� tej lipy, kt�r� nazwali�cie Alf�-Alef. Dzi�kujemy, nie ma g�upich. Z drugiej jednak strony ma�e podzi�kowanie za t� odrobin�, kt�r� zrobili�cie dla nas, a co w rezultacie ustawi�o nas tam, gdzie jeste�my. Nie mam na my�li przestrzeni. Nie b�d� wi�c na was wrzeszcza�. Po prostu nie chce mi si� z wami gada�. Inni zrobi� to we w�asnym imieniu. M � w i D o t L e t s k i . To wa�ne. Przekaza�. Mam do powiedzenia trzy rzeczy, kt�re powinni�cie zapami�ta�. Pierwsza: wi�kszo�� problem�w ma rozwi�zania g r a m a t y c z n e . Problemu transportowania ludzi z Ziemi na inne planety nie rozwi�zuje si� przez przypadkowe sk�adanie kawa�k�w stali, aby stwierdzi�, �e przypadkowo zbudowali�cie "Konstytucj�". Rozwi�zuje si� go przez skonstruowanie modelu (- r�wnanie [gramatyka]), kt�ry opisuje warunki konieczne, przy kt�rych nast�puje transport. Gdy si� ma model gramatyczny, po prostu uk�ada si� metal wok� niego i wszystko idzie jak z p�atka. Gdy to zrozumiecie, b�dziecie gotowi na drug�: nie ma n i c takiego, jak przyczynowo��. C� to by�a za strata czasu stara� si� przypisa� "przyczyny" "wydarzeniom" ! U�ywacie wyra�e� w rodzaju: "Potarcie g��wki zapa�ki powoduje jej zapalenie". Prawdziwy s�d? Nie, fa�szywy. �adujecie si� we wszystkie bzdury w rodzaju - czy "akt potarcia" jest "konieczny" lub "wydynarnym naciskiem magnetycznym, lecz zach�caj�c je, by zechgmatycznie nie maj� czas�w. W przyzwoitej gramatyce (angielska tak� oczywi�cie nie jest, ale postaram si� da� sobie z tym rad�) mo�na sformu�owa� nast�puj�ce zdanie: "istnieje po��czenie form materii (okre�lone), kt�re tworz� zwi�zek z wyzwoleniem energii w pewnej (okre�lonej) temperaturze (kt�ra mo�e by� temperatur� wyst�puj�c� w zwi�zku z ciep�em tarcia)". Gdzie tu przyczynowo��? "Przyczyna" i "skutek" zawarte s� w tym samym bezczasowym zdaniu. Wobec tego trzecia: n i e m a czego� takiego jak prawa empiryczne. Gdy Ski to zrozumia�, by� w stanie utrzyma� plazm� w naszym silniku odrzutowym nieograniczenie d�ugo, nie popychaj�c cz�steczek ordynarnym naciskiem magnetycznym, lecz zach�caj�c je, by zechcia�y trzyma� si� razem. To, co robi mo�na powiedzie� innymi s�owami (- "tworzy �rodowisko, w kt�rym si�y do�rodkowe s� wi�ksze od od�rodkowych"), ale spos�b, w jaki wam to powiedzia�am jest lepszy, bo m�wi co� o waszych charakterach. Jeste�cie wszyscy brutalami. Czemu nie umiecie by� mili dla rzeczy, je�li chcecie by one by�y mi�e dla was? Nie zapomnijcie przekaza� tego do T'in Fa w Tientsinie, profesora Morrisa w All Souls College i tego, kto tam ma katedr� imienia Carnapa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. K o l e j n a F l o . Moja matka by�aby zachwycona moim ogrodem. Kurze �apki i �onkile rosn� tu Jedne przy drugich w mulistym piasku, Robi� to, by nam sprawi� przyjemno��, a my Im J� robimy - prawdopodobnie prze�l� wam w przysz�o�ci pe�ny podr�cznik ogrodnictwa, tymczasem Jednak niegodziwo�ci� jest zje�� rzodkiewka. Ale marchewki to lubi�. O�wiadczenie zmar�ego Williama Becklunda. Przyszed�em na �wiat, uczy�em si�, ros�em; Jad�em, pracowa�em, porusza�em si� i umar�em. Alternatywnie: wynurzy�em si� z p�omienia wodorowego, skurczy�em si�, zwymiotowa�em i powr�ci�em do �ona, do kt�rego tak si� t�skni. Mo�na podej�� do tego z ka�dego ko�ca, nie ma �adnej r�nicy, z kt�rej strony si� na to patrzy. Dane obserwacyjne, Letski. W czasie t, wyra�anym liczb� Diraca niewsp�miern� ze �rednim czasem Greenwich, obserwuje si� nast�puj�ce zjawisko: Radio�r�d�o Centaurus A zosta�o zidentyfikowane jako stabilny pozycyjnie jeden przedmiot zbiorowy, a nie dwie, przenikaj�ce si� chmury gazowe i zosta�o zaobserwowane, �e kurczy si� radialnie ku �rodkowi. Analiza i obserwacja ujawniaj�, �e jest to czarna dziura, bli�sze szczeg�y na jej temat nie daj� si� jeszcze wykry�. Wnioskuje si� z tego, �e wszystkie galaktyki wytwarzaj� tego rodzaju wiry centralne, z implikacjami interesuj�cymi dla astronom�w i eschatolog�w. Ja, Seymour Letski, proponuj�, by si� temu bli�ej przyjrze�, ale inni, s� zdania, by najpierw kontynuowa� zaprogramowany lot, Serwis informacji naukowej Harwardu i Instytutu Smithsonianskiego, prosz� rozpowszechni�. T � c z a g w i a z d ' ' , szkic wst�pny t�umaczenia wiersza Jamesa Barstowa: Stado g�si�t, lecz �mietanka rasy Drepczemy w relatywistycznej przestrzeni Odkszta�ceni, odrzuceni, oszukani szukamy, Lecz nie ma Znaku Konia-Czlowieka. Nie me Znaku Cz�owieka-Konia, I teraz odkrywamy cel naszej drogi, Oszukani, omamieni i okpieni, ponuro gonimy Za dzieckiem bez�ennego s�o�ca. Oszustwo ujawnione, pu�apka odkryta, A my - ofiary krety�skiego �artu. G�siorze co� nas sp�odzi�, g�si co� nas znios�a, Jak spro�nie i wykr�tnie uknuli�cie zdrad�! Winni�my wam sp�at� d�ugu, I nie zapomnimy. Troch� szcz�cia, wytrwa�o�ci i wszystko sp�acimy. Tylko troch� szcz�cia i na czas wy�lemy Skarb znaleziony w �rodku gwiezdnej t�czy. A n n B e c k 1 u n d : Zdaje mi si�, �e to Staley Weinbaum powiedzia�, i� z trzech fakt�w wybitny umys� powinien umie� wyprowadzi� ca�y wszech�wiat. (Ski s�dzi, �e jest to mo�liwe przy sko�czonej, ale znacznie wi�kszej liczbie fakt�w). Jakie jeste�my odlegli od poziomu prawdziwie wybitnych umys��w. Ale rozporz�dzamy znacznie wi�ksz� liczb� fakt�w ni� trzy czy nawet trzy tysi�ce, wi�c wydedukowali�my ca�kiem du�o, Nie Jest to dla was tak warto�ciowe, jak mogliby�cie si� spodziewa�, kochany stary �obuzie Kneffie i wy wszyscy inni, bo jedn� z rzeczy, jakie wydedukowali�my jest to, �e nie mo�emy wam powiedzie� wszystkiego, bo nie zrozumiecie. Pomogliby�my wam, przynajmniej niekt�rym z was, gdyby�cie tu byli i z czasem byliby�cie zdolni robi� to, co my. Ale nie da si� tego osi�gn�� przy zdalnym sterowaniu, Ale to nie wszystko, ch�opcy! Uszy do g�ry! Nie umiecie dedukowa� tak Jak my, ale z drugiej strony macie o wiele wi�cej danych wyj�ciowych. Spr�bujcie. Ruszcie g�ow�, Potraficie to zrobi�, Je�li zechcecie, Trzeba si� odpr�y�, uporz�dkowa� my�li, zanim zacznie si� m�wi�, ustali� wyra�ne relacje, zanim zacznie si� pyta� o cokolwiek, Nie b�d�cie Jak ten Jegomo�� z Ksi�gi Zmian, kt�ry nikomu nie przynosi po�ytku, wi�c czasem go nawet bij�. Wyhodowali�my sobie nowe palce u n�g, nawet Will, chocia� jemu by�o szczeg�lnie trudno od czasu, gdy zgin��; zrobili�my napisy na kostkach i u�yli�my ich z bardzo dobrym skutkiem do losowania heksagram�w, s�dz�, �e chwytacie sens tego; co�my zrobili. Mogli�my dalej rzuca� monetami lub �odygami krwawnika, czy te� tej z wyhodowanych przez F1o ro�lin, kt�ra jest do krwawnika najbardziej podobna. Ale nie chcieli�my, bo to nie Jest optymalny spos�b. Cz�owiek nie panuj�cy nieustannie nad swoim sercem m�g�by powiedzie�: "A c� to za r�nica?". To pytanie na bardzo marnym poziomie. Implikuje deterministyczn� odpowied�, Lepszym pytaniem by�oby: "Czy to robi Jak�� r�nic�?", a odpowied� na to brzmi: "Tak, prawdopodobnie, bo aby co� robi� w�a�ciwie, nale�y to robi� w�a�ciwie", Takie jest prawo identyczno�ci w ka�dym j�zyku. Inne pytanie, kt�re mogliby�cie zada�, to: z jakiego �r�d�a wiedzy w�a�ciwie korzystacie gdy badacie heksagramy? To ju� lepszy rodzaj pytania, poniewa� nie w y m u s z a biernej odpowiedzi, ale odpowied� zn�w jest nieokre�lona. Mo�ecie potraktowa� "I Ching" jako co� w rodzaju p�czka zakr�tas�w bez wewn�trznego znaczenia, jak kleksy w te�cie Rohrschacha, ale u�yteczne, gdy� wasz umys� interpretuje je i nadaje im sens. Nie kr�pujcie si�! Mo�ecie to zupe�nie pomin�� i doj�� do wiedzy w jakim� innym tao, w ka�dym tao, w jakim zechcecie. ("Wybitny cz�owiek pojmuje to, co przemijaj�ce w �wietle wieczno�ci celu"). To te� dobre! Ale w jakikolwiek spos�b do tego podejdziecie, musicie to robi� w ten spos�b. Do uzyskania heksagram�w potrzebne nam by�y ko�ci z napisami, poniewa� to by� w�a�ciwy spos�b i nie by�o szczeg�lnym po�wi�ceniem, gdy ka�de z nas odci�o w tym celu palec u nogi. Dzia�a doskonale i jest tylko jeden k�opot, Rzecz w tym, �e t�umaczenia s� po�rednie, chi�ski na niemiecki, niemiecki na angielski, a w ka�dej fazie wkradaj� si� b��dy. Ale pracujemy nad tym. Mo�e opowiem wam wi�cej innym razem. Nie teraz. Nie szybko, Ewa wam o tym opowie. Ewa Bastrow, ostatnia i niestety najgorsza. Kiedy by�am ma�� dziewczynk� grywa�am w szachy, �le, z bardzo dobrymi graczami i to jest historia mego �ycia. Jestem t�, kt�ra chronicznie zbyt si� stara. Nie mog� znie�� ludzi, kt�rzy nie s� m�drzejsi i lepsi ni� ja, ale w rezultacie zawsze jestem w ogonie ka�dego stada. Wszyscy tutaj s� dla mnie bardzo mili, nawet Jim, ale wiedz�, jak si� rzeczy maj� i ja te� wiem. Jestem wi�c stale zaj�ta i oklaskuj� to, czego sama nie potrafi�. To nie jest najgorsze �ycie. Mam wszystko, czego potrzebuj�, z wyj�tkiem poczucia dumy. Opowiem wam, jak wygl�da nasz typowy dzie�, tu, mi�dzy S�o�cem i Centaurem. Wstajemy (je�li spali�my, co niekt�rzy z nas jeszcze robi�) i jemy (jeszcze mamy zwyczaj je�� - dotyczy to wszystkich, pr�cz Skiego i oczywi�cie Willa Becklundal. Jedzenie jest pyszne, a Florence uzyska�a to, �e wyrasta ugotowane i przyprawione, gdy to jest wskazane, mo�na wi�c p�j�� i zerwa� sobie dobre jajko na mi�kko albo gar�� frytek. (Ja naprawd� wola�abym rano bu�eczki, ale ona z przyczyn sentymentalnych nie mo�e ich wytworzy�). Czasami troch� si� kochamy albo �piewamy stare piosenki. Na te okazje przychodzi Ski, ale nie na d�ugo i wkr�tce odchodzi, by zn�w przygl�da� si� wszech�wiatowi. T�cza gwiazd jest wspania�a i przera�aj�ca. Jest obecnie pasem szeroko�ci 40 stopni k�towych, otaczaj�cych nas barwnym �wiat�em. Mo�na zawsze spojrze� w innych cz�stotliwo�ciach i ujrze� zjawy gwiazd przed nami i za nami, ale w pa�mie widzialnym w spos�b przyrodzony widok w prz�d i w ty� to tylko g��boka czer� i jedyne �wiat�o p�ynie z tej przepi�knej, obejmuj�cej nas pier�cieniem wst�gi py�u gwiezdnego. Czasami piszemy sztuki teatralne albo muzykujemy. Shef wydedukowa� cztery zaginione koncerty fortepianowe Bacha, bardzo przypominaj�ce Corellego i Vivaldiego, ze wszystkimi instrumentami odzywaj�cymi si� r�wnocze�nie w tutti i wszyscy zaadaptowali�my je do wykonania. Ja to zrobi�am na moogu, ale Ann i Shef zsyntetyzowali kompletne orkiestry. Shef zrobi� to szczeg�lnie �adnie. S�uchaj�c mo�na zauwa�y�, �e flecista ma przedwczesn� rozedm�, a dw�ch skrzypk�w w sekcji smyczk�w pije, a dyryguje Toscanini. Najstarsza c�rka Flo u�o�y�a s�owa i teraz �piewa co� w rodzaju dziecinnych wierszyk�w do zaadaptowanych chora��w Buxtehudego; o, nie m�wi�em wam o dzieciach, Mamy ich teraz jedena�cioro, Ann, Dot i Ja mamy po Jednym, a Florence ma o�mioro, (Ale w przysz�ym tygodniu maj� mi pozwoli� na czworaczki). Pozwalaj� mi zajmowa� si� nimi przez kilka pierwszych tygodni, gdy s� ma�e i t a k i e kochane, G��wnie sp�dzam czas na zajmowaniu si� dzie�mi i pracy nad r�wnaniami tensorowymi - Ski jest taki mi�y, �e daje mi je do rozwi�zania - ! czuje si�, musz� wyzna�, troch� samotna, Chcia�abym m�c obejrze� quiz telewizyjny, popijaj�c z przyjaci�kami kaw�) Od czasu do czasu pozwalaj� mi przerabia� wn�trze naszego ruchomego domu, Pare dni temu przerobi�am je dla �artu w stylu przedmie�� Pittsburga. Czy uwierzyliby�cie, �e w przestrzeni mi�dzygwiezdnej mog� by� oszklone drzwi wej�ciowe? Oczywi�cie nigdy ich nie otwieramy, ale z perkalowymi, przewi�zanymi koronk� firankami wygl�daj� naprawd� �adnie, I dobudowali�my szereg nowych pokoi dla dzieci i ich zwierz�tek (Flo na hydroponicznych grz�dkach wyhodowa�a dla nich najsmaczniejsze ma�e kr�liczki), No, mi�o mi by�o skorzysta� z okazji poplotkowania, wi�c teraz si� wy��cz�, Musz� jednak jeszcze o czym� wspomnie�, Tamci zdecydowali, �e nie chcemy ju� od was �adnych depesz, Nie podoba im si� spos�b, w jaki pr�bujecie wp�ywa� na nasz� pod�wiadomo�� i tak dalej (oczywi�cie nie dlatego, �e wam si� to udaje, ale chyba rozumiecie, �e jest to nieco dokuczliwe), wi�c na przysz�o�� skala b�dzie nastawiona na sze��-sze��-zero jak trzeba, ale prze��cznik b�dzie w pozycji "wy��czone". Nie by� to m�j pomys�, ale mi�o mi by�o si� z nimi zgodzi�. C h c i a � a b y m by� od czasu do czasu w mniej wymagaj�cym towarzystwie, cho� oczywi�cie nie w waszym. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Waszyngton Budynek, znany obecnie pod nazw� "Min. Obr. Nar. Tymcz. Punkt Zatrzyma� 7" - mo�ecie to sobie r�wnie dobrze nazywa� w�a�ciwym s�owem: "wi�zienie", pomy�la� Knefhausen - by� niegdy� luksusowym hotelem Hiltona. Cele specjalnego nadzoru mie�ci�y si� na poziomach podziemnych, gdzie dawniej by�y pokoje konferencyjne. Nie mia�y drzwi ani okien, prowadz�cych na zewn�trz domu. Wychodz�c z celi trzeba by�o przej�� jeszcze ca�� kondygnacj� schod�w w g�r�, by dosta� si� na parter, a nast�pnie przebi� si� przez wart�, by wyj�� na otwart� przestrze�. A nawet wtedy, je�li przypadkiem budynek w danej chwili nie by� obl�ony i atakowany, ryzykowa�o si� spotkanie z w��cz�cymi si� na zewn�trz narkomanami i bojownikami. Knefhausen nie zajmowa� si� tymi sprawami. Nie my�la� o ucieczce, a przynajmniej nie my�la� o niej po pierwszych chwilach paniki, kt�re nast�pi�y po aresztowaniu. Po paru dniach przesta� domaga� si� widzenia z Prezydentem. Nie mia�o sensu odwo�ywanie si� o pomoc do Bia�ego Domu, gdy to w�a�nie Bia�y Dom go tu zamkn��. Nadal by� pewien, �e je�li porozmawia przez par� chwil prywatnie z Prezydentem, wyja�ni wszystko. Ale Jako realista liczy� si� z faktem, �e Prezydent nigdy ju� nie b�dzie z nim prywatnie rozmawia�. Zrobi� wi�c inwentarz dobrych stron sytuacji. Po pierwsze - by�o mu tu wygodnie, ��ko by�o dobre, pokoje ciep�e. Wy�ywienie ci�gle jeszcze przychodzi�o z kuchni bankietowej w hotelu i jak na diet� wi�zienn� by�o zadziwiaj�co smaczne. Po drugie - dzieci nadal znajdowa�y si� w przestrzeni kosmicznej i nadal co� robi�y - wielkie rzeczy, nawet je�li nie meldowa�y jakie. Ci�gle jeszcze mia� perspektywa usprawiedliwiania si�. Po trzecie - stra�nicy wi�zienni pozwalali mu dostawa� pras� i materia�y pi�mienne, cho� nie chcieli przynie�� jego ksi��ek ani da� telewizora. Brakowa�o mu ksi��ek, ale niczego wi�cej. Nie potrzebowa� telewizji, by wiedzie�, co si� dzieje na zewn�trz. Nie potrzebowa� nawet tych n�dznych, chudych, ocenzurowanych gazet. S�ysza� to dobrze. Codziennie rozlega� si� grzechot r�cznej broni, przewa�nie daleki i rozproszony, ale raz czy dwa razy ci�g�y, g�sty i niemal nad g�ow�, brzmi�cy jak ogie� Browning�w przeciw AK 47, przetykany od czasu do czasu klaskaniem i gruchotaniem miotacza granat�w. Czasami s�ysza� wyj�ce na ulicach syreny, przerywane d�wi�kiem dzwon�w i dziwi� si�, �e jeszcze istnieje cywilna stra� ogniowa, kt�r� obchodzi�y po�ary. (Ale czy by�a ona nadal cywilna?). Niekiedy dolatywa� g�uchy warkot ci�kich silnik�w - musia�y to by� czo�gi. Dzienniki dodawa�y niewiele szczeg��w, ale Knefheusen doskonale umia� czyta� mi�dzy wierszami. Rz�d zakopa� si� gdzie� tam - w Key Biscayne, Camp David czy Po�udniowej Kalifornii - nikt nie wspomina�, gdzie. Wszystkie miasta ogarn�a rewolta. Pan Ka�dy wzi�� g�r�. Knefhasuen by� zdania, �e za niekt�re kl�ski obwinia si� go niesprawiedliwie. Uk�ada� niesko�czenie d�ugie listy do Prezydenta wskazuj�c, �e powa�ne k�opoty administracji pa�stwowej nie maja nic wsp�lnego z Alf�-Alef; miasta zbuntowa�y si� niemal pokolenie temu; dolar sta� si� po�miewiskiem od czas�w wojen indochi�skich. Niekt�re z list�w podar�, niekt�rych nikt nie chcia� od niego przyj��, par� uda�o mu si� wys�a� i nie otrzyma� odpowiedzi. Raz albo dwa razy w tygodniu odwiedza� go kto� z Ministerstwa Sprawiedliwo�ci, zadaj�c w k�ko ten sam tysi�c beznsensownych pyta�. Knefhausen podejrzewa�, �e staraj� si� stworzy� dossier udowadniaj�ce, �e to wszystko by�o jego win�. No, niech pr�buj�. Obrani si�, gdy nadejdzie czas. Albo historia go obroni. Rachunek by� czysty. W odniesieniu do warto�ci moralnych mo�e nie tak czysty, zgoda. Niewa�ne. Nie mo�na m�wi� o problemach moralnych w sprawie tak podstawowej dla zdobywania wiedzy, jak ta. Depesze z "Konstytucji" da�y Ju� tak wiele! - cho� trzeba przyzna�, �e pewne najwa�niejsze ich fragmenty trudno by�o zrozumie�. Zgodelizowane sprawozdanie nie zosta�o rozszyfrowane i aluzje do jego zawarto�ci pozosta�y tylko aluzjami. Czasami drzema� i �ni� o przeniesieniu si� na "Konstytucj�". Od ostatniej depeszy up�yn�� rok. Pr�bowa� sobie wyobrazi�, co oni tam robi�. Statek przeby� ju� znacznie ponad po�ow� drogi i zmniejsza� szybko��. T�cza gwiazd b�dzie coraz szersza i bardziej rozsiana. Kr�gi ciemno�ci z przodu i z ty�u coraz mniejsze. Wkr�tce ujrz� Alf� Centaura z tak bliska, jak jeszcze �aden cz�owiek. Oczywi�cie zobacz� w�wczas, �e wok� gwiazdy nie kr��y �adna planeta o nazwie Alef, ale to odgadli ju� dawno. Dzielne, wspania�e dzieci! Nawet w takiej sytuacji d��y�y przed siebie. A te g�upstwa z narkotykami i seksem, c� one maj� za znaczenie? Takie wyczyny zwalczano u zwyk�ych ludzi, ale przecie� ci, kt�rzy wyr�niali si� i stali ponad ludzkim stadem, stwarzali w�asne prawa. Tak by�o zawsze. Jako dziecko dowiedzia� sie, �e dumny, t�usty dow�dca lotnictwa w�cha� kokain�, a wielcy wojownicy czasami za�ywali przyjemno�ci seksualnych mi�dzy sob�. Inteligentny cz�owiek nie zawraca� sobie g�owy takimi sprawami. Wynika�o z tego, �e funkcjonariusz Ministerstwa Sprawiedliwo�ci, nieustannie wtykaj�cy nos i robi�cy aluzje do prywatnego �ycia Knefhausena, nie by� a� tak bardzo inteligentny. Natomiast z jego pyta� mo�na by�o czasem wydedukowa� r�ne rzeczy, a rzadko - o, bardzo rzadko - nawet sam odpowiada� na pytania. - Czy by�a depesza z "Konstytucji"? - Nie, oczywi�cie nie, Doktorze Knefhausen; a teraz niech pan mi jeszcze raz opowie, kto po raz pierwszy podsun�� panu pomys� tego oszustwa? Takie by�y jasne punkty mijaj�cych dni, ale wi�kszo�� z nich mija�a bez wydarze�. Nie zaznacza� ich nawet kreskami, wydrapanymi na �cianie celi, jak to robi� wi�zie� Zamku d'If. Szkoda by�oby niszczy� boazeri�. Poza tym mia� inne zegary i kalendarze. Na przyk�ad podawanie posi�k�w czy zmiany p�r roku, widoczne podczas odwiedzin cz�owieka z Ministerstwa Sprawiedliwo�ci. Ka�de z nich by�y jak �wi�to - �wiaty dzie�, nie weso�y, lecz uroczysty. Najpierw pojawia� si� kapitan stra�y z dwoma uzbrojonymi �o�nierzami, stoj�cymi w drzwiach. Rewidowali cel� i jego samego na wypadek, gdyby tu co� przemyci� - co? Mo�e bomba atomow�. Albo funt pieprzu, by nim cisn�� w oczy przedstawiciela Sprawiedliwo�ci. Nie znajdowali niczego, bo nie by�o nic do znalezienia. Po czym wychodzili i przez d�ugi czas nie dzia�o si� nic. Nie podawano nawet posi�ku, nawet je�li byt to jego czas. Nic zupe�nie, a� do chwili, gdy po godzinie albo i trzech przedstawiciel Sprawiedliwo�ci pojawia� si� u drzwi z w�asn� ochron�, r�wnie czujn� wewn�trz, jak na zewn�trz, z technikiem obs�uguj�cym magnetofon i swoimi pytaniami. A� wreszcie nadszed� czas, gdy przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwo�ci przyby� nie sam. Wraz z nim by� sekretarz Prezydenta, Murray Amos. Jak podst�pne jest ludzkie serce! Gdy utraci�o wszelk� nadziej�, jak niewiele potrzeba, by mu j� przywr�ci�! - Murray! - zawo�a� prawie z p�aczem Knefhausen. - Jak si� ciesz�, �e ci� zn�w widz�! Jak si� czuje Prezydent? Co mog� dla ciebie zrobi�? Czy co� si� zdarzy�o? Murray Amos zatrzyma� si� w drzwiach. Popatrzy� na Dietera von Knefausena i powiedzia� cierpkim tonem: - O tak, zdarza�o si�. Ca�a masa rzeczy. Czwarta Pancerna w�a�nie przesz�a na drug� stron�, wi�c ewakuujemy Waszyngton. A Prezydent chce, �eby� st�d natychmiast wyszed�. - Nie, nie! To znaczy- o tak, to �wietnie, �e Prezydent troszczy si� o mnie, cho� to niedobra sprawa z Czwart� Pancern�. Ale co innego mam na my�li, Murray: czy nadesz�a depesza z "Konstytucji"? Amos i funkcjonariusz Ministra Sprawiedliwo�ci popatrzyli po sobie. - Powiedz mi, Doktorze Knefhausen, jakim sposobem dowiedzia� si� pan o tym? - spyta� �agodnym g�osem Amos - Dowiedzie� si�? Jak bym m�g� si� dowiedzie�? Nie, zapyta�em dlatego, �e mia�em nadziej�. Wi�c przysz�a depesza, prawda? Pomimo ich poprzedniej zapowiedzi? Zn�w si� odezwali? - Prawd� m�wi�c, nadesz�a - odrzek� Amos w zamy�leniu. Funkcjonariusz Ministerstwa Sprawiedliwo�ci szepta� mu do ucha �wiszcz�cym g�osem, ale Amos potrz�sn�� g�ow�. - Prosz� si� nie martwi�, za moment wyjdziemy. Konw�j bez nas nie odejdzie... Tak, Knefhausen, depesz� odebrano w Goldstone przed dwiema godzinami. Jest teraz w dziale szyfr�w. - Dobrze, �wietnie ! - krzykn�� Knefhausen. - Zobaczysz, teraz ju� wszystko si� wyja�ni i usprawiedliwi. Ale co m�wi�? Czy macie dobrych naukowc�w, by to zinterpretowa�? Czy rozumiecie tre��? - Niezupe�nie - odrzek� Amos - bo jest male�ki problem, kt�rego dzia� szyfr�w si� nie spodziewa� i nie by� na to przygotowany. Wiadomo�� przysz�a tekstem otwartym, ale po chi�sku. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Konstytucja - sze�� Nr sprawy: CONSIX T51(11055)+7 Klasyfikacja: �ci�le tajne. Dotyczy: Transmisji ze Statku Kosmicznego Start�w Zjednoczonych "Konstytucja ". Poni�sza depesza zosta�a odebrana i przekazana do przetworzenia w sekcji deszyfracji zgodnie ze sta�ymi dyrektywami. Ze wzgl�du na jej specjalny charakter, przeprowadzono dochodzenie dla ustalenia jej �r�d�a. Dale radiokierunkowe z Bazy na Odwrotnej Stronie wskazuj�, i� pochodzi ona z toru optycznego, zgodnego z obecn� przewidywan� pozycj� "Konstytucji". Nat�enie sygna�u by�o wysokie, ale we w�a�ciwych granicach, za� degradacja rozdzia�u cz�stotliwo�ci zgodna z przesuni�ciami relatywistycznymi oraz rozproszeniem, powodowanym przez zderzenia z chmurami py�owymi i gazowymi Cho� posiadane dane nie dowodz� ponad wszelk� w�tpliwo��, �e transmisja pochodzi ze statku, nie znaleziono dowod�w, �e jest inaczej. Po zbadaniu okaza�o si�, �e tekst podany jest w transkrypcji fonetycznej dialektu, kt�ry wydaje si� by� mandary�skim z epoki �redniego Kr�lestwa, przek�ad uko�czono jedynie cz�ciowo. Patrz za��czona notatka!. T�umaczenie nastr�cza�o niezwykle trudno�ci z uwagi na dwa czynniki: pierwszy - trudno�� znalezienia nale�ycie wykwalifikowanego t�umacza, kt�remu mo�na by przyzna� wymagany stopie� zaufania; drugi - poniewa� (jest to domys�) u�yty j�zyk mo�e nie odpowiada� �ci�le �adnemu dialektowi, lecz by� wytworem za�ogi "Konstytucji". (Patrz w zwi�zku z tym UST�P �SMY, wiersze 43-51 poni�ej). Tekst ten jest PROWIZORYCZNY i zostaje przekazany jedynie jako pierwsza pr�ba przek�adu zawarto�ci depeszy na angielski. Kontynuowane s� prace nad pe�nym przek�adem depeszy i uzyskaniem mniej zniekszta�conego tekstu za��czonej cz�ci. P�niejsze wersje i poprawki zostan� dostarczone, gdy tylko b�d� dost�pne. NAST�PUJE TEKST: 1 UST�P PIERWSZY. Ten, kt�ry m�wi za wszystkich 2 (Sheffield H. Jackman?l odpoczywa. Za sprawiedliwym 3 dzia�aniem przychodzi zaprzestanie troski. Ja (to�samo�� 4 niepewna, ale prawdopodobnie pani Annette Marin 5 Becklund, mniej prawdopodobnie jeden z trzech pozosta�ych 6 cz�onk�w za�ogi p�ci �e�skiej, albo jeden z ich 7 potomk�w!, przychodz� na jego miejsce, powodowana 8 mi�osierdziem i mi�o�ci�. 9 UST�P DRUGI. Nie wystarczy studiowa� ani dokonywa� 10 czyn�w, kt�re powoduj�, �e ludzie marszcz� brwi 11 i sk�aniaj� g�owy. Nie wystarczy poj�� 12 natury nieba lub morza. Tylko przez 13 zrozumienie wszystkiego mo�na przybli�y� si� 14 do m�dro�ci i tylko przez m�dro�� mo�na 15 w�a�ciwie post�powa� 16 UST�P TRZECI. Oto s� wskazania takie, jak 17 je widzimy. 18 UST�P CZWARTY. Temu, kt�ry narzuca sw� wole 19 si�� brak sprawiedliwo�ci. Niechaj zostanie zrzucony ze 20 ska�y. 2l. UST�P PI�TY. Temu, kto sprawia, by inny 22 po��da� u�amka rze�bionego drzewa lub �akoci 23 brak uprzejmo�ci. Niechaj zostanie zmuszony do 24 zaprzestania niew�a�ciwych praktyk. 25 UST�P SZ�STY. Temu, kto wi��e w�ze� i m�wi: ja nie 26 dbam, kto b�dzie musia� go rozwi�zywa� brak przezorno�ci. 27 Niechaj obmywa wrzody biednych i wynosi 28 nieczysto�ci wszystkich, p�ki nie nauczy si� widzie� dnia 29 nadchodz�cego jako brata dnia, kt�ry jest. 30 UST�P SI�DMY. Nam, kt�rzy jeste�my w tym miejscu 31 nie wolno jest narzuca� naszych woli wam, kt�rzy jeste�cie 32 w tamtym miejscu, sil�. Zrozumienie przychodzi p�no. 33 �a�ujemy wydarzenia z nast�pnego tygodnia, bo by�o 34 uczynione w po�piechu i biedzie. Ten, kt�ry 35 m�wi za wszystkich post�pi� bezmy�lnie. Nam, kt�rzy 36 jeste�my w tym miejscu by�o przykro z tego powodu. 37. UST�P �SMY. Mo�ecie si� zastanawia� (Dos�ownie: 38 zadawa� heksagramom bezmy�lne pytania! czemu 39 komunikujemy si� w tym j�zyku. 40 Przyczyna jest po cz�ci odpoczynkowa, po cz�ci 41 neurystyczna (Dos�ownie: poniewa� kij 42 uderza sprawniej gdy 43 uderzenia si� powtarza), ale natura 44 tego post�powania jest taka, �e musicie przej�� przeze� 45 zanim b�dzie mo�na wam powiedzie�, czym jest. Nasze 46 kroki-przemierzy�y te �cie�ko. Aby zrekonstruowa� 47 chi�ski "I Ching" najpierw trzeba bylo 48 zrekonstruowa� niemieckie t�umaczenie, 49 z kt�rego dokonano przek�adu na angielski. B��d 50 czai si� na ka�dym zakr�cie. (Dos�ownie: fa�szywe zjawy 51 krzycz� za ka�dym razem, gdy �cie�ka zakr�ca). Wiele 52 skaz znaczy nasz� rze�b�. Patrzcie na ni� w milczeniu 53 przez godziny i dni a� skazy stan� si� cz�ci� 54 dzie�a. 55 UST�P DZIEWI�TY. Powiedziane jest, �e macie osiem dni 56 zanim nadejd� ci�sze cz�steczki. Martwych i uszkodzonych 57 b�dzie niewielu. By�oby lepiej, gdyby wszystkie 58 napowietrzne reaktory atomowe pozosta�y na ziemi. 59 zanim wydarzenie przeminie. 60 UST�P DZIESI�TY. Gdy zako�czycie odbudowe 61 prze�lijcie nam wiadomo��, skierowan� na planete 62 Alfa-Alef. Nasz dom b�dzie w�wczas 63 got�w. Prze�lemy prom, by pom�c kolonistom 64 przep�yn�� rzek�, gdy b�dziemy gotowi. Powy�szy tekst zawiera pierwsze 852 grupy transmisji. Pozosta�a jego cze��, zawieraj�ca w przybli�eniu 7500 grup, nie zosta�a zadowalaj�co przet�umaczona. Zgodnie z opini� konsultanta z Wydzia�u J�zyk�w Wschodnich Uniwersytetu Johna Hopkinsa mo�e to by� poemat. (podpisano! Duard S. RICHTER Rozdzielnik: XXX TYLKO GO�CEM. | ||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() | |
Waszyngton Prezydent Stan�w Zjednoczonych (Waszyngton) otworzy� podw�jne okno gabinetu i wychyli� si�, by wrzasn�� na swego G��wnego Doradc� Naukowego: - Harty, rusz ty�kiem! Czekamy na ciebie! Harty spojrza� w g�r� i pomacha� r�k�, po czym uparcie brn�� dalej przez ociekaj�c� wod� d�ungl�, kt�ra niegdy� by�a p�nocnym trawnikiem Bia�ego Domu. Przedziera� si� z trudem przez nadnaturalnej wielko�ci chwasty, deszcz i b�oto, ale Prezydent wcale mu nie wsp�czu�. - Diabli by go wzi�li, po prostu zachowuje si� tak po chamsku, by mnie zdenerwowa�. Jak d�ugo mam na niego czeka�? Kiedy wreszcie zdecydujemy, czy mamy przenie�� stolic�, czy nie? Wiceprezydent spojrza� znad rob�tki na drutach. - Jimbo, koteczku, po co si� tak przejmujesz? Czemu nie przeprowadzi� si� po prostu i mie� to z g�owy? - No bo to parszywie wygl�da. - Rzuci� si� zniech�cony na fotel. - Naprawd� cieszy�em si� na Parad� Dziesi�tej Rocznicy poskar�y� si�. - Dziesie� lat kadencji, na pewno jest si� czym pochwali�! Nie chc� jej obchodzi� gdzie� w krzakach, chc� to mie� tutaj, w Alei Konstytucji jak za dawnych lat, z publiczno�ci� wznosz�c� okrzyki, reporterami i kamerami wsz�dzie doko�a. A wtedy niech ten skurwysyn w Omaha gada, �e nie jestem prawdziwym Prezydentem! Jego �ona odpowiedzia�a �agodnie: - Nie zawracaj sobie nim g�owy, koteczku. Wiesz, co sobie pomy�la�am? W Alei Konstytucji parada mo�e wygl�da� troch� kuso. By�aby naprawd� �adna na kt�rej� z mniejszych ulic. - Ach, co ty tam wiesz! A w ka�dym razie dok�d by�my pojechali? Je�li woda zaleje Waszyngton, sk�d przypuszczenie, �e Betsheda b�dzie lepiej wygl�da�? Sekretarz stanu przerwa� stawianie pasjansa, od�o�y� tali� i spojrza� z zainteresowaniem. - To nie musi by� Betsheda - powiedzia�. - Mam troch� naprawd� �adnej ziemi ko�o Dulles. Mogliby�my z niej skorzysta�. Jest wysoko po�o�ona. - Ale� na pewno. W stron� Wirginii jest ca�a masa �adnej ziemi - powiedzia� Wiceprezydent. - Pami�tasz dok�d pojechali�my na piknik po inauguracji twojej Drugiej Kadencji? To by�o w Fairfax Station. G�ry woko�o. Zupe�nie �licznie. Prezydent waln�� pi�ci� w stolik i wrzasn��: - Nie jestem Prezydentem Fairfax Station, jestem Prezydentem USA! Co jest stolic� USA? Waszyngton! M�j Bo�e, czy nie rozumiesz, jak te b�azny w Houston i Omaha, i Salt Lake, i wsz�dzie indziej by si� �mia�y na wiadomo��, �e wyprowadzi�em si� z w�asnej stolicy? Przerwa�, gdy� w drzwiach ukaza� si� Doradca Naukowy. Otrz�sa� si� i kapa� b�otem, zrzucaj�c z siebie p�aszcz nieprzemakalny. - No wiec? - zapyta� Prezydent. - Co powiedzieli? Harry usiad�. - Na dworze jest okropnie. Czy kto� ma suchego papierosa? Prezydent rzuci� mu paczk�. Harry wytar� palce o koszule zanim wyci�gn�� jednego. - A wi�c - odrzek� - by�em u wszystkich kapitan�w statk�w, jakich mog�em znale��. Wszyscy powiedzieli to samo. Tak�e to, co wiedzieli od innych marynarzy, z kt�rymi rozmawiali. Wsz�dzie tak samo. Coraz wi�ksze przyp�ywy na ca�ej d�ugo�ci wybrze�a. Rozejrza� si� za zapa�k�. �ona Prezydenta poda�a mu z�ot� zapalniczk� z Wielk� Piecz�ci� Stan�w Zjednoczonych, kt�r� z pewnym wysi�kiem uda�o mu si� zapali�. - Niedobrze to wygl�da, Jimmy. W tej chwili jest odp�yw, wiec mo�na wytrzyma�, ale woda nadejdzie. A jutro podejdzie jeszcze wy�ej. I b�d� burze, nie po prostu deszcz jak teraz, ale wyobra� sobie; �e od czasu do czasu nadejdzie ni� tropikalny znad Baham�w. - Nie jeste�my w tropikach - zauwa�y� podejrzliwie Sekretarz Stanu. - To nie o to chodzi - odrzek� Doradca Naukowy, kt�ry kiedy�, kiedy jeszcze istnia�o co� takiego jak sie� telewizyjna, podawa� stan pogody przez lokaln� stacj� towarzystwa ABC. - To oznacza burze. Huragany. Ale to nie najgorsze, najgorsze s� przyp�ywy. Je�li lody topniej�, to znaczy, �e przyp�ywy b�d� coraz wy�sze. Prezydent przebiera� palcami po blacie stolika. Nagle wrzasn��: - N i e c h c � przenosi� mojej stolicy! Nikt nie odpowiedzia�. Wybuchy z�ego humoru Prezydenta by�y s�ynne. Wiceprezydent zag��bi�a si� w rob�tk�, Sekretarz Stanu zacz�� tasowa� karty. Doradca Naukowy podni�s� sw�j p�aszcz i starannie powiesi� go na drzwiach. - Musicie tak na to popatrze� - powiedzia� Prezydent. -Je�li si� st�d wyniesiemy, to te wszystkie prowincjonalne kmioty, kt�re twierdz�, �e s� Prezydentami Stan�w Zjednoczonych, tylko na tym zyskaj� i przysz�e ponowne zjednoczenie naszego kraju tym bardziej si� odwlecze. - Przez chwila porusza� wargami, po czym znowu wybuch�: - Nie prosz� o nic dla siebie! Nigdy nie prosi�em. Ale musza gra� ta rola dla dobra nas wszystkich, a to oznacza utrzymanie pozycji p r a w d z i w e g o Prezydenta, zgodnie z Poprawion� Konstytucj� USA. A to z kolei oznacza, �e musza pozosta� w�a�nie tutaj, w prawdziwym Bia�ym Domu, niezale�nie od tego, co si� stanie. Jego �ona odezwa�a si� z wahaniem: - Koteczku, a mo�e by w taki spos�b? Inni Prezydenci maj� tak zwane Letnie Bia�e Domy, Camp David i tym podobne. Nikt si� tym nie przejmuje. Dlaczego nie mieliby�my zrobi� tego, co inni? Tam ko�o Fairfax Station jest prze�liczna stara farma, kt�r� mogliby�my naprawd� �adnie urz�dzi�. Prezydent spojrza� na ni� ze zdziwieniem. - To jest naprawd� dobra my�l - o�wiadczy�. - Ale nie mo�emy przenosi� si� na sta�e i musimy tutaj utrzymywa� garnizon, aby nikt nam nie m�g� tego zabra� i od czasu do czas musimy tu przyje�d�a�. Co o tym my�lisz, Harry? Doradca Naukowy odpowiedzia� w zamy�leniu: - Mogliby�my, jak przypuszczam, wynaj�� para statk�w. Zale�y. Nie wiem, jak wysoko woda si� podniesie. - �adnego "przypuszczam"! �adnego "zale�y"! To sprawa wagi pa�stwowej. Musimy to zrobi� w taki spos�b, by ten bydlak w Omaha liczy� si� z prawdziwym Prezydentem. - Ale Jimbo, koteczku - odpowiedzia�a Wiceprezydent, o�mielona jego niedawn� pochwa�� - musisz przyzna�, �e obecnie oni prawie wcale si� z nami nie licz�. Kiedy ostatnim razem zap�acili podatki? Prezydent rzuci� jej znad okular�w chytre spojrzeni�. - Gdy ju� o tym mowa - powiedzia� - bada mia� dla nich ma�� niespodzianka. Mo�emy to okre�li� jako tajn� bro�. - Mam nadziej�, �e sprawi si� lepiej ni� podczas ostatniej wojny - odpowiedzia�a �ona - bo, jak pami�tasz, gdy zacz�li�my t�umi� powstanie we Frederick, Maryland, dostali�my niez�y wycisk. Prezydent powsta�, daj�c znak, �e zebranie Gabinetu jest zako�czone. - Nie przejmuj si� - odpowiedzia� promiennie. - Ty, Harry id� jeszcze raz na dw�r i zorientuj si�, czy w bibliotece Kongresu zosta�y jeszcze po tym po�arze jakie� dobre mapy. Znajd� dla nas wysoko po�o�one miejsce w promieniu, mhm, dwudziestu mil, je�li potrafisz. Po�lemy wojsko, by zarekwirowa�o dla nas Letni Bia�y Dom jak proponuje Mac i mo�e dla odmiany wy�pi� si� w niezaple�nia�ym ��ku. Jego �ona zaniepokoi�a si� jego tonem. - Co chcesz zrobi�, Jim? Zachichota�. - Sprawdz� moj� tajn� bro�. Wyprosi� wszystkich z gabinetu i gdy wyszli, poszed� do kuchni i z lod�wki wzi�� sobie butelka wody sodowej. Oczywi�cie by�a ciep�a. Pe�ni�ca stra� kompania piechoty morskiej ci�gle stara�a si� uruchomi� generator, ale z niewielkim skutkiem. Prezydent nie mia� o to pretensji. Byli to jego osobi�ci pretorianie i je�li nawet nie wykazywali zdolno�ci do naprawiania urz�dze�, udowodnili ile s� warci, gdy losy si� wa�y�y. Prezydent zawsze pami�ta�, �e podczas Zamieszek nie mia� wi�kszych wp�yw�w ni� pierwszy lepszy kongresman i �e b�yskawiczny awans na spikera Izby Reprezentant�w, Nast�pc�, a potem na prezydentur� zawdzi�cza� nie tylko osobistej zr�czno�ci i umiej�tno�ciom, ale tak�e temu, �e b�d�c jedynym dyskusyjnie prawomocnym dziedzicem urz�du Prezydenta, przypadkiem mia� za szwagra dow�dca garnizonu piechoty morskiej w Waszyngtonie. Prezydent by� naprawd� ca�kiem zadowolony ze sposobu, w jaki toczy si� �wiatek. Je�li zazdro�ci� dawnym prezydentom (rakiety, flotylle bombowc�w atomowych, miliardy dolar�w do zabawy), to, przygl�daj�c si� otaczaj�cej rzeczywisto�ci, nie widzia� z pewno�ci� niczego, co mog�oby si� r�wna� z jego pozycj�. Dopi� woda sodow�, uchyli� na w�os drzwi do swego gabinetu
i wyjrza�. Nikogo. Wy�lizn�� si� z kuchni i zszed� tylnymi schodami. Tam, gdzie
niegdy� by�a publicznie dost�pna cze�� Bia�ego Domu, zniszczenia wida� by�o
wyra�niej. Po zamieszkach, starciach, podpaleniach i zamachach chu� remontowania
i naprawiania szk�d wygas�a. Prezydenta to nie obchodzi�o. Nawet nie zauwa�a�
okopconych �cian i odpadaj�cych tynk�w. Ws�uchiwa� si� w daleki odg�os
pracuj�cej pompy benzynowej i u�miecha� si� do siebie, schodz�c do podziemnej
kondygnacji budynku, gdzie w zamkni�ciu trzyma� sw� tajn� bro�. | ||
![]() |
![]() |